SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Kolejne niejasności wokół Daniela Obajtka: dla mediów efektowny serial, dla niego pełzający kryzys wizerunkowy

Od ponad dwóch tygodni media donoszą o kolejnych zastrzeżeniach wobec działalności biznesowej prezesa Orlenu Daniela Obajtka, m.in. jego jego prywatnego majątku. - Mamy do czynienia z tzw. pełzającym kryzysem wizerunkowym - nie tylko długotrwałym, ale też rozszerzającym się. Kryzys pełzający jest niezwykle szkodliwy, bo nawet jeśli poszczególne zarzuty są stare, albo nie tak „straszne”, to łącznie mogą powalić najsilniejszego - komentuje dla Wirtualnemedia.pl dr Olgierd Annusewicz, specjalista ds. marketingu politycznego.

Daniel Obajtek, prezes Orlenu, fot. screen z youtube'a Daniel Obajtek, prezes Orlenu, fot. screen z youtube'a

„Gazeta Wyborcza”, która kilkanaście dni temu ujawniła pierwsze nagrania z udziałem Daniela Obajtka, prawie codziennie opisywała kolejne niejasności dotyczące jego działalności biznesowej. Najpierw stwierdzono, że Obajtek będąc wójtem Pcimia nieformalnie zarządzał prywatną spółką (co jest niezgodne z prawem), żeby zaszkodzić firmie swojego wuja, w której wcześniej pracował.

W ostatnich dniach pojawiły się publikacje m.in. o kolejnych nieruchomościach, które należą do prezesa Orlenu. Padają pytania, skąd miał pieniądze na takie inwestycje i czemu przepisywał je na członków swojej rodziny. "Newsweek" opisał, że do Obajtka należy siedem nieruchomości.

"GW" o zakupie apartamentu przez Obajtka

W weekend "Gazeta Wyborcza" stwierdziła, że Daniel Obajtek po cenie niższej od rynkowej kupił apartament w Warszawie od firmy deweloperskiej Profbud. Prezes Orlenu miał kupić tę nieruchomość 1 mln zł taniej niż kosztowała. Zasugerowano, że tak niska cena nie była szczęśliwym zbiegiem okoliczności, wskazując, że kilka miesięcy po transakcji Orlen został sponsorem czwartoligowej szkółki piłkarskiej sponsorowanej przez dewelopera, od którego Obajtek kupił apartament w stolicy.

W poniedziałek wieczorem "GW" i Onet podały, że mieszkanie na tym samym osiedlu od dewelopera kupił wiceprezes Orlenu Adam Burak, również ze sporą zniżką. Natomiast Money.pl ustalił, że mieszkanie tam nabyła żona Adam Hofmana (to były rzecznik prasowy PiS, obecnie współwłaściciel agencji public relations R4S), płacąc za metr kwadratowy znacznie więcej niż Obajtek i Burak.

>>> Praca.Wirtualnemedia.pl - tysiące ogłoszeń z mediów i marketingu

Poinformowano również, że Daniel Obajtek ma wspólną firmę ze swoją matką. Spółka ta miała otrzymać ok. 30 mln zł dofinansowania z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Szybkie wyjaśnienia Orlenu i dewelopera

Do artykułu "Gazety Wyborczej" z niedzieli Orlen odniósł się w oświadczeniu kilka godzin po jego publikacji. Firma oceniła, że tekst zawiera "manipulacje i kłamstwa", a jej umowa sponsorska została zawarta ze Stowarzyszeniem "Akademia Piłkarska Beniaminek Krosno", w którego władzach nie zasiada przedstawiciel żadnego z kilkunastu sponsorów.

Również założyciel i dyrektor Akademii Piłkarskiej Beniaminek Krosno Grzegorz Raus w oświadczeniu napisał, że jest ona stowarzyszeniem, w którego "władzach nie zasiada żaden przedstawiciel sponsora". "Kwoty sponsoringowe wydajemy tylko i wyłącznie na cel statutowy jakim jest szkolenie piłkarskie dzieci i młodzieży" - zaznaczył.

Jak podkreślił Profbud w oświadczeniu przesłanym PAP, "na rynku nowych mieszkań występuje następująca zależność - im większe mieszkanie, tym cena lokalu za m kw. jest niższa". Profbud wskazał raporty firmy Emmerson Evaluation czy NBP, w których przedstawiono średnie ceny mieszkań w Warszawie. "W 2018 r. ceny nowych mieszkań na Bemowie wynosiły średnio 7 tys. zł za m kw." - wskazał deweloper.

- Profbud Arena, ówczesna Hala Krosno powstała w 2015 r. Profbud sponsorem Beniaminka jest od 2013 r., kiedy zaczęliśmy realizować turniej piłkarski dla dzieci - podkreślił w oświadczeniu dyrektor Akademii.

PKN Orlen ogłosił z kolei, że jako największy mecenas polskiego sportu wspiera go na poziomie zawodowym i amatorskim. Wśród wspieranych akademii piłkarskich jest m.in. akademia piłkarska przy klubie Lechia Gdańsk oraz przy klubie Wisła Płock - wskazała spółka.

- Na południu Polski wspierany jest Beniaminek Krosno, który jest jedną z najlepszych akademii piłkarskich w kraju. Akademia ta działa od 14 lat. Jej wychowankowie zasilają szeregi klubów polskiej Ekstraklasy m.in. takich jak: Legia Warszawa, Lech Poznań, Wisła Kraków, Górnik Zabrze. W Akademii szkoli się ponad 600 adeptów futbolu z regionu Podkarpacia, gdzie PKN Orlen prowadzi swoją działalność biznesową w obszarze poszukiwań i wydobycia węglowodorów - brzmi oświadczenie PKN Orlen.

Profbud napisał z kolei w oświadczeniu: "Jesteśmy tytularnym sponsorem szkółki piłkarskiej, a nie jej właścicielem. Nikt ze spółki nie zasiada we władzach szkółki piłkarskiej Beniaminek. Spółka ani nikt z jej władz nie czerpie żadnych korzyści ze współpracy ze szkółką piłkarską".

- PKN Orlen szczególną wagę przykłada do wsparcia inicjatyw i projektów w zakresie szkolenia sportowego dzieci i młodzieży. W ten sposób przyczynia się do rozwoju młodych talentów w różnych dyscyplinach sportu, m.in. w siatkówce, koszykówce, lekkiej atletyce i piłce nożnej. Rocznie programami piłkarskimi objętych jest ok. 7 tys. dzieci w całej Polsce" - oświadczył PKN Orlen.

Spółka zaznaczyła, że każda umowa sponsoringowa PKN Orlen jest realizowana w oparciu o restrykcyjne procedury regulujące zakup i rozliczanie tego typu usług. Regulacje te wykluczają możliwość czerpania jakichkolwiek korzyści przez podmioty trzecie, w tym innych sponsorów danego projektu - podkreślono.

- PKN Orlen poprzez działania sponsoringowe wzmacnia rozpoznawalność marki, ale również wypełnia obowiązki wynikające z CSR. Jego zaangażowanie jest formą dialogu ze społecznościami lokalnymi w tych rejonach, w których prowadzi działalność operacyjną. Łączenie naszego zaangażowania w sponsoring sportowy, który ma wieloletnią tradycję z niepopartymi faktami i insynuacjami jest nadużyciem - dodał Orlen w oświadczeniu.

Daniel Obajtek: to lincz i nagonka

Do ostatnich publikacji o jego majątku Daniel Obajtek odniósł się w poniedziałek w rozmowie z TVP Info. Podkreślił, że zarzuty są bezpodstawne, nie mają pokrycia w faktach. - To są kłamstwa, którymi jestem obrzucany cały czas. Moje zeznania majątkowego od 2011 roku do 2013 były sprawdzane przez organy państwa, łącznie z prokuraturą. Sprawdzane było wszystko, łącznie z aktami notarialnymi, przepływami i prokuratura umorzyła postępowanie. Maiło to miejsce w 2013 roku, gdy prokuraturą rządził pan Seremet. To są bezpodstawne zarzuty, które nie mają pokrycia w tym, co panowie mówią - tłumaczył prezes Orlenu.

Stwierdził, że wszelkie publikacje na jego temat oraz zarzuty wysuwane pod jego adresem przez polityków opozycji to lincz i nagonka.

- Jest to atak inspirowany. Jest to atak na moją osobę, ze względu na to, że robimy strategiczne procesy dla państwa polskiego. Połączyliśmy Energę, kupiliśmy Ruch, kupiliśmy Polska Press - czego nie mogą mi zapomnieć. A zwłaszcza kwestia Lotosu opozycji najbardziej przeszkadza - powiedział Obajtek.

- Proszę zobaczyć jak „Gazeta Wyborcza” cały czas atakuje ten proces. Ta nagonka jest linczem. Jest to pewne zlecenie - ocenił. Robienie tak dużych fuzji, to jest przecięcie pewnych procesów. Na tym pewne grupy będą tracić. Uważam, że to zlecenie ze sfery biznesowej, ale jest to wygodne dla polityków - dodał.

Takie stanowisko Daniel Obajtek wyraził też w wywiadach dla Wirtualnej Polski, "Super Expressu" i Polskiego Radia. Materiał broniący prezesa Orlenu pokazano w "Wiadomościach".

W podobnym tonie wypowiada się też większość polityków PiS, którzy twardo bronią prezesa Orlenu. Twierdzą, że ostatnie artykuły to próba zniszczenia wprawnego menedżera.

- Pan Daniel Obajtek jest osobą, która dokonuje fundamentalnych zmian w polskiej gospodarce w niezwykle ważnym sektorze, sektorze energetycznym, budując wielki koncern multienergetyczny. Chyba jest jasne, że w takiej sytuacji musiał nacisnąć na odcisk niejednej grupy interesów - powiedział w piątek premier Mateusz Morawiecki.

Obajtek będzie pozywał, jego majątek skontroluje CBA

W wywiadach Daniel Obajtek skrytykował to, że politycy opozycji w ostatnich dniach organizowali konferencje prasowe przed jego domami, a w mediach publikowano zdjęcia i szczegółowe dane tych nieruchomości.

- Ujawnia się miejsce moich nieruchomości - jak ja mam się czuć bezpiecznie? W momencie, kiedy przeprowadzam fuzje, wszystkie te procesy - stwierdził w rozmowie z IAR. - Moje dziecko płacze - ktoś obcy dzwoni na domofon, nachodzą nas różne osoby. To jest standard opozycji? W tym momencie jest zagrożone moje życie i zdrowie - podkreślił.

Prezes Orlenu zapowiedział, że wytoczy pozwy cywilne o ochronę dóbr osobistych politykom opozycji sugerującym mu nieuczciwe działania. - Takie pozwy się zdecydowanie dłużej przygotowuje. Ani kroku do tyłu. Nie pozwolę sobie szargać mojej opinii, mojej ciężkiej pracy, nie pozwolę sobie prześladować moich dzieci, nie pozwolę sobie niszczyć mojej rodziny, ujawniać moich adresów - wyliczył.

- Pan poseł Sowa (poseł PO Marek Sowa - przyp.) musi wiedzieć, że jest jeszcze coś takiego jak odpowiedzialność. Dzisiaj pokazał właśnie, jak bierze odpowiedzialność, mówiąc, że ja posłów straszę. Co? Poseł nie ma odpowiedzialności? - spytał Obajtek.

- Zrealizujemy fuzję @PKN_ORLEN i @GrupaLOTOS bez względu na ataki GW i polityków opozycji. Nie dam się zastraszyć kolejnymi absurdalnymi zarzutami i zrealizuję wszystkie projekty rozpoczęte w ciągu ostatnich 3 lat - zadeklarował w poniedziałek wieczorem na Twitterze.

We wtorek przed południem Daniel Obajtek poinformował, że składa do Centralnego Biura Antykorupcyjnego wniosek o sprawdzenie jego stanu majątkowego. - Kontrola zostanie przeprowadzona przez właściwe służby, a nie posłów opozycji robiących happeningi przed moim domem. Nikt, swoimi absurdalnymi zarzutami, nie będzie blokował prowadzonej fuzji z Lotosem - zapowiedział.

Reprezentujący go w tej sprawie mec. Maciej Zaborowski dodał, że skierował do wydawców i dziennikarzy „Gazety Wyborczej” i „Newsweek Polska” oraz polityków Platformy Obywatelskiej wezwania do zaprzestania naruszania dóbr osobistych Obajtka. Zaznaczył, że duża część dotychczasowych zastrzeżeń wobec prezesa Orlenu „ma charakter nieprawdziwy”

PiS nie może przyznać, że obrona Obajtka jest błędem

Barbara Krysztofczyk, CEO agencji Krystal Point nie jest zaskoczona taką strategią polityków obozu władzy. Jej zdaniem PiS nie za bardzo ma teraz możliwość, by zawrócić z obranej drogi i nagle przestać bronić Daniela Obajtka.

- Muszą być konsekwentni [politycy PiS - przyp. red.], by zachować twarz w oczach własnych zwolenników. Za daleko już zaszli. Zbyt wysoko wynieśli Obajtka, by teraz nagle oznajmić, że to był błąd. Wyborcy poczuliby się oszukani - jak dzieci, którym rodzice po latach nagle oznajmiają, że to nie zajączek przynosi prezenty na Wielkanoc. Tak więc nawet jeśli Jarosław Kaczyński przestanie popierać prezesa Orlenu, to wprost raczej nam tego nikt nie zakomunikuje - uważa ekspertka.

Nasza rozmówczyni nie ma wątpliwości, że  Daniel Obajtek jest oczywiście obciążeniem wizerunkowym dla PiS. - Ale wszyscy wiemy, że to nie zawsze wystarczało, by kogoś odciąć od partii. Wielką kulą u PR-owej nogi były swego czasu przecież takie postaci, jak choćby Krystyna Pawłowicz, Jacek Kurski czy Antoni Macierewicz. Jednak formacja Jarosława Kaczyńskiego nie odsunęła się od nich, a co najwyżej chowała za kulisami na czas wyborów. Kartę klubu „ludzi nie do ruszenia" zdaje się też posiadać prezes Orlenu - podkreśla Barbara Krysztofczyk.

Obrona obarczona ryzykiem

Podobne spostrzeżenia ma dr hab. Monika Kaczmarek-Śliwińska z Katedry Komunikacji Społecznej i Public Relations Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego. Jej zdaniem PiS nie powinien tak stanowczo stawać w obronie Daniela Obajtka, ponieważ sprawa jest na tyle niejasna i zagmatwana, że obrona jest ryzykiem.

- Rozsądek w takich sytuacjach podpowiada, że poświadczając czyjąś niewinność, lepiej bazować na dowodach. Zresztą część polityków PiS przyjęła taką zasadę i dość zręcznie unika mediów lub unika wypowiedzi w tej sprawie. Część jeszcze tkwi w idei solidarności partyjnej i próbuje bronić, choć najczęściej wychodzi to groteskowo i budzi zażenowanie - zauważa dr hab. Monika Kaczmarek-Śliwińska.

Podobnie jak przedmówczyni uważa, że Daniel Obajtek już jest obciążeniem dla PiS, choć wciąż jeszcze nie widać realnego odcięcia, jak również nie widać woli działania po stronie prokuratury.

- Kupno Polska Press to znaczny „wkład”, aby wkupić się w łaski prezesa PiS, ale jeśli sytuacja nie uspokoi się i będzie wciąż nabrzmiewać, pewnie zostanie podjęta decyzja najpierw o wyrażeniu dezaprobaty, a później stwarzaniu wrażenia dystansowania się do Daniela Obajtka. Może to być tylko wrażenie na potrzeby uspokojenia otoczenia. Czym innym jest wytwarzanie wrażenia, czym innym są realne działania - podkreśla.

Nasza rozmówczyni twierdzi, że Daniel Obajtek - jeśli majątek zdobył legalnie - powinien ujawnić dokumenty. - Jeśli z udokumentowaniem majątku jest problem prawny, powinien jak najszybciej usunąć się w cień, wycofać się. Bez względu na to, jak wygląda sytuacja na poziomie prawnym, brak działania ze strony prokuratury pokazuje, że niestety nie wszystkich traktuje się identyczną miarą - zaznacza dr hab. Monika Kaczmarek-Śliwińska.

Obajtek swoją postawą szkodzi Orlenowi

Według Rafała Czechowskiego, managing director w agencji Imago PR niezależnie od faktów związanych z pochodzeniem majątku, Daniel Obatek swoją postawą szkodzi spółce, którą kieruje, czyli Orlenowi. Podkreśla, że odpowiedzialny menedżer dążyłby do jak najszybszego wyjaśnienia wątpliwości wokół jego osoby, a do czasu przedstawienia argumentów przemawiających na korzyść jego zachowań, jako zgodnych z prawem, etyką biznesową i - ewentualnie - moralnością, oddaliłby się od pełnienia funkcji biorąc na przykład bezpłatny urlop.

- Jest inaczej. Obserwujemy konfrontacyjną postawę i próbę snucia opowieści o zorganizowanej "nagonce". Ta strategia, realizowana na potrzeby własnego obozu i jego elektoratu, jest - przy zachowaniu odpowiednich proporcji - kalką obrony premiera, kiedy ten znalazł się w tarapatach związanych z brakiem przejrzystości osobistego majątku. Różnice dzielące obie sytuacje są oczywiste, jednak prezes Orlenu próbuje wepchnąć swoje kłopoty do tej samej szerokiej kategorii "rzekomych afer majątkowych", co odróżniłoby znacząco sytuację Daniela Obajtka od problemów Mariana Banasia, któremu legitymizacji odmówił w pewnym momencie także protektor - komentuje Rafał Czechowski.

- Mimo pewnego zdystansowania w wypowiedziach polityków PIS wobec Obajtka, nie wydaje się prawdopodobne, by zachowali się równie kategorycznie, jak w przypadku szefa NIK, dopóki postawa Jarosława Kaczyńskiego nie będzie jednoznaczna. Istotniejsza, niż kwestie wizerunkowe wydaje się polityczna kalkulacja - wszak Daniel Obajtek może przetrwać turbulencje i za chwilę zyskać wpływ na losy poszczególnych figur dzięki przejętym przez Orlen mediom regionalnym. Z pewnością można przyjąć natomiast, że przyszłość byłego wójta Pcimia jako premiera, znacząco się oddaliła. Mateusz Morawiecki ma tę przewagę, że w oparciu o wiedzę, którą na tę chwilę dysponujemy, nie można o nim powiedzieć, iż znacząco powiększył swój majątek dysponując publicznym mieniem - dodaje.

Nasz rozmówca uważa ponadto, że losy poszczególnych dramatis personae są jednak znaczniej mniej istotne, od deformacji postaw wobec państwowego pracodawcy i spółki, jaką jest Orlen. Jak mówi - Daniel Obajtek opowiada o strategicznych celach i rozwoju, "budowaniu dużego biznesu" i innych wizjach, ale jego zachowania świadczą o braku szacunku dla wartości, jakie reprezentuje ta firma - wydawałoby się perła w koronie aktywów państwowych. - Jeśli przyjąć, że przykład idzie z góry, smutne to wieści dla Orlenu i wszystkich innych spółek kontrolowanych przez państwo - mówi Rafał Czechowski.

Efektowny spektakl medialny

Zdaniem Szymona Sikorskiego, CEO agencji Publicon obecnie mamy do czynienia z niezwykle efektownym spektaklem medialnym. Przyznaje w rozmowie z Wirtualnemedia.pl, że nie przypomina sobie równie agresywnego ataku na osobę fizyczną - która nie jest politykiem, a menedżerem - na przestrzeni ostatniej dekady, a może i dłużej.

- To niesamowite, ale grillowanie Daniela Obajtka trwa już przeszło dwa tygodnie i nie schodzi z jedynek. Trudno mi uwierzyć w taki zbieg okoliczności, myślę, że podobne myślenie jest w obozie władzy. Szczególnie, że agresorem jest „Gazeta Wyborcza”, która stała się za rządów PiS wyjątkowo tożsamościowym i zaangażowanym medium. Dlatego przekonany jestem, że twarde środowisko PiS będzie bronić Daniela Obajtka, tam samo, jak twardo broniło decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji - pomimo społecznego obruszenia opozycji. Daniel Obajtek zyskał na popularności, na której niekoniecznie chyba mu zależało, jednak politycznie nie powinien stracić, a jak dobrze to rozegra - umocni się w obozie władzy - twierdzi Szymon Sikorski.

W ocenie naszego rozmówcy Daniel Obajtek nie jest dla PiS ani Misiewiczem, ani Banasiem, bo ma znacznie większe znaczenie niż ten pierwszy i osiągnięcia niż ten drugi.

- Dlatego - choć może to niepopularne zdanie - mam wrażenie, że ustoi tę nawałnicę. Już dziś w najpopularniejszych hashtagach na Twitterze była fraza "Murem za Obajtkiem", czego nie było w aferach Banasia ani nawet przy wątpliwościach związanych np. z majątkiem premiera Morawieckiego. Moim zdaniem Daniel Obajtek powinien przejść do ofensywy i zacząć budować swoją oś narracji. Bo medialnej ofensywy jego przeciwników - końca nie widać - podpowiada ekspert.

Politolog Olgierd Annusewicz ocenia, że mamy do czynienia z tzw. pełzającym kryzysem wizerunkowym - nie tylko długotrwałym, ale też rozszerzającym się. - Zakładam też, że redakcja „GW” będzie kontynuowała publikacje, których bohaterem jest pan prezes. Kryzys pełzający jest niezwykle szkodliwy, bo nawet jeśli poszczególne zarzuty są stare, albo nie tak „straszne”, to łącznie mogą powalić najsilniejszego. Wyrobi się bowiem społeczne wrażenie, że „coś z tym Obajtkiem jest nie tak”, że „coś za bardzo kombinuje” - podkreśla Olgierd Annusewicz. Dodaje, że z punktu widzenia interesu PiS nadchodzi moment, w których należałoby zacząć minimalizować straty związane z poparciem udzielanym prezesowi PKN Orlen.

Dołącz do dyskusji: Kolejne niejasności wokół Daniela Obajtka: dla mediów efektowny serial, dla niego pełzający kryzys wizerunkowy

49 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
YKK
Jak to mawiała Kusińska: My chcemy pracować, dajcie nam wreszcie pracować! #Muremzakolejnymkryształem
0 0
odpowiedź
User
Gras
Kolejny mokry sen opozycji i sprzyjającej im mediów. Polowanie z nagonką i lincz medialny na podstawie ogłoszeń z Gratki. Ściganie brata i wyciąganie aktów notarialnych ojca Obajtka sprzed 20 lat. Obajtek bardzo przeszkadza bo to fuzja Lotosu z Orlenem zamknie kurek do układu gdańskiego. Zresztą wszystko to jest przeciwskuteczne. Obajtek będzie rządził Or,enem jeszcze długie lata.
0 0
odpowiedź
User
A świstak zawija...
Kolejny mokry sen opozycji i sprzyjającej im mediów. Polowanie z nagonką i lincz medialny na podstawie ogłoszeń z Gratki. Ściganie brata i wyciąganie aktów notarialnych ojca Obajtka sprzed 20 lat. Obajtek bardzo przeszkadza bo to fuzja Lotosu z Orlenem zamknie kurek do układu gdańskiego. Zresztą wszystko to jest przeciwskuteczne. Obajtek będzie rządził Or,enem jeszcze długie lata.


Tak, tak, a Kaczyński będzie grał w NBA. A co do twojego partyjniackiego bełkotu, tyle razy już ci pisałem, że pomyliłeś portale. Tu nikt nie łyka przekazu dnia dla pelikanów. Ach ten biedny Obajtek i jego drogi majątek :D
0 0
odpowiedź