SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Jacek Kurski: Jestem zadowolony z „Wiadomości”, piętno TVPiS to konsekwencja celowej kampanii opozycji

W rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl prezes Telewizji Polskiej Jacek Kurski odnosi się do zarzutów o upolitycznienie TVP i odejścia Joanny Klimek, a także wyjaśnia strategię rozwoju spółki na kolejne lata, m.in. ograniczenie przepłacania producentom zewnętrznym, konsolidację kanałów tematycznych i rozwijanie NOS.

Jacek Kurski, fot. tvp Jacek Kurski, fot. tvp

Łukasz Brzezicki: Od dawna byliśmy umówieni na wywiad po zakończeniu konkursu, ale ostatnio zdarzyła się rzecz, o którą muszę zapytać na samym początku. Dlaczego z TVP odeszła szefowa biura programowego Joanna Klimek?

Jacek Kurski, prezes TVP: To bardzo nietypowe odejście. Dyrektorzy odchodzą z telewizji wtedy kiedy ponoszą porażkę. Tu było dokładnie odwrotnie. Dyrektor Klimek odniosła w Telewizji Polskiej wielki sukces. Skonsolidowała działania programowe i marketingowe głównych anten, wdrożyła strategię programową i wizerunkową, a także jesienną ramówkę, która okazała się sukcesem. Rynek to zauważył, dostała świetne propozycje. Dopiero gdy zakończyła ważny etap pracy w telewizji zdecydowała się odejść.

Czy mandat wygrany w konkursie jest silniejszy niż mandat przyznany przez przedstawiciela rządu?

Oczywiście, że jest silniejszy. Zdobyłem go w uczciwym trzyetapowym konkursie, wcale niełatwym. A jak pan wie, komisja konkursowa nie składała się wyłącznie z moich zwolenników. Wygrana dała mi osobistą satysfakcję.

Jurorami w tym konkursie byli politycy, co według komentatorów wskazuje na jego polityczny charakter.

Taka była wola ustawodawcy. Cóż ja, menedżer medialny, mogę w tej sprawie poradzić? Ale poprzednie regulacje, według których zarządy wybierały rady nadzorcze przy akceptacji politycznej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, też były wyborem politycznym, tyle że przypudrowanym hipokryzją. A w tym przypadku konkurs został przeprowadzony bez zbytniej hipokryzji.

Uważam zresztą, że regulatorów rynku, którzy mają wpływ na kształt zarządów mediów publicznych jest zbyt wiele. Zajmuje się tym Rada Mediów Narodowych, uprawnienia ma rada nadzorcza, a minister skarbu cały czas ma prawo do zawieszania władz. I to wszystko przy wpisanej do konstytucji KRRT jako właściwej do spraw radiofonii i telewizji. Ale to już kwestia ustawodawcy.

Zarząd miał być jednoosobowy, ale na pana wniosek RMN zmieniła uchwałę. Dlaczego chciał pan żeby Maciej Stanecki pozostał na stanowisku?

Lepiej kiedy zarząd składa się z prezesa i jego zastępcy. Nie zawsze prezes jest w Warszawie. Zdarzają się kilkudniowe delegacje, może się zdarzyć choroba. Przy jednoosobowym zarządzie Telewizją Polską w takich sytuacjach kierowałby prokurent, mający pisemne upoważnienie. Poza tym z Maciejem Staneckim pracuję już od 9 miesięcy i przekonałem się, że jest on kompetentny w sprawach TVP oraz potrafi pracować zespołowo. Nowy statut spółki mówi o tym, że na zewnątrz spółka jest reprezentowana przez dwie osoby.

Kiedy nowy statut wejdzie w życie?

Z chwilą wpisana do KRS. Zmiana była ostatnio uzgadniana między ministrem skarbu państwa a Radą Mediów Narodowych.

Może spłacał pan dług wobec Kukiz’15 za poparcie w konkursie? W ostatnim etapie zyskał pan poparcie Grzegorza Podżornego, choć wcześniej wstrzymywał się on od głosu.

Słyszałem o tym rzekomym „dealu”. Zaprzeczam, w żadnym dealu nie uczestniczyłem. Zostałem jedynie zapytany przez Radę Mediów Narodowych już po ogłoszeniu wyników konkursu, jak liczny zarząd według mnie byłby najlepszy. Odpowiedziałem, że dwuosobowy.

Ale nawet gdyby takowy deal był to oznaczałby błogosławioną winę - zaproszenie opozycji do współrządzenia mediami publicznymi. Według obecnych uregulowań ustawowych bowiem dwóch członków Rady Mediów Narodowych wskazują największe kluby opozycyjne. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że również te osoby mają swojego przedstawiciela w zarządzie. To bardzo rozsądne.

Przejdźmy do kwestii programowych. Jak pan ocenia jesienne wyniki TVP1 i TVP2?

Pyta pan o wyniki prezentowane przez Nielsena, z którym w międzyczasie weszliśmy w dialog. Próbujemy dokonać sanacji obecnej sytuacji. Ale pomimo moich zastrzeżeń do badania muszę przyznać, że nastąpiło zahamowanie trendu spadkowego i odbicie w wielu obszarach. Między innymi seriali. Dzięki świetnej decyzji Joanny Klimek, szefowej biura programowego, o przesunięciu premiery „Barw szczęścia” z września na sierpień, pasmo notuje teraz ponad czteromilionową widownię.

Skoro chwali pan seriale - czy lokomotywy takie jak „Klan” czy „Na dobre i na złe” pozostaną w TVP? Mówiło się o wygaszaniu tych produkcji.

Te seriale mają swoją widownię i będą kontynuowane. Chcemy docelowo zastąpić tureckie seriale przed „Wiadomościami” nową polską produkcją. Marzą mi się dwa seriale familijne w Jedynce, przed głównym wydaniem „Wiadomości”. Odcinki trwające około 20-25 minut, emitowane od poniedziałku do środy oraz w czwartki i piątki. Chciałbym, żeby wystartowały we wrześniu przyszłego roku.

„Rodzinka.pl” zostanie przeniesiona z Dwójki do tego pasma w Jedynce?

Zwielokrotnienie „Rodzinki.pl” to jeden z wariantów, które analizujemy. Producenci są gotowi realizować więcej odcinków tygodniowo. Innym pomysłem jest polski scripted-docu.

W momencie objęcia funkcji prezesa TVP deklarował pan powrót produkcji do telewizji. Co w tym zakresie udało się zrobić?

Realna sytuacja jest taka, że lata przeznaczania ogromnych pieniędzy na produkcję zewnętrzną wypreparowały Telewizję Polską z zasobów kreacyjnych. Odbudowujemy te zasoby w dwojaki sposób: kadrowo - tworzymy redakcje twórcze w obszarze gatunków telewizyjnych, oraz systemowo - poprzez zasysanie z rynku ciekawych projektów serialowych i filmowych. Taką funkcję ma spełniać program Nabór, Ocena, Selekcja (NOS), który zamierzamy rozszerzyć na inne gatunki telewizyjne, np. rozrywkowe czy publicystyczne. Chcemy, aby twórcy z dobrymi pomysłami mogli się rozwijać w Telewizji Polskiej.

Jaka ma być docelowo proporcja produkcji własnej i zewnętrznej?

Chcę zmienić ją na korzyść produkcji wewnątrz TVP. Natomiast jeśli wprowadzimy sprawiedliwy system, w którym nie ma przepłacania, nie ma układów i pozbawionych merytoryki decyzji to wówczas postulat preferencji dla produkowania wszystkiego wewnętrznie nie będzie miał aż takiej mocy. Tworzymy wolny rynek pomysłów, na którym równe szanse będą mieli producenci wewnętrzni i zewnętrzni. Ale najpierw trzeba odbudować zasoby kreacyjne, żeby były równe szanse.

Obecnie produkcja seriali czy niektórych formatów wygląda tak, że TVP daje sprzęt i studio, a producent zewnętrzny pomysł i licencję na format. „Familiada” i „Jaka to melodia?” są realizowane w studiach Telewizji Polskiej, ale pozostają produkcjami zewnętrznymi. Moją ambicją jest ściąganie do TVP najlepszych formatów i przejmowanie praw do nowowprowadzanych.

To znaczy, że pozbył się już pan tych układów i wyeliminował przepłacanie?

Zrobię mały wykład na ten temat. Myślę że branżowy czytelnik to wytrzyma, bo sprawa jest poważna i dotyka istoty koniecznych zmian w telewizji.

Układy w TVP w znaczeniu patologii napotkałem i wielu miejscach i systematycznie je zwalczam. Najważniejszy jest transparentny i obiektywny wybór oferty programowej zgodnej z nasza strategia. W tym celu tworzymy wspomniany system NOS i chcemy go rozwijać i udoskonalać.

Inny częsty przypadek szkodliwych układów to akceptacja ofert pakietowych na scenariusz i produkcje programów. TVP zamiast nabyć prawa do formatu lub scenariusza, a następnie organizować ich produkcje, kupowała pakiet: scenariusz plus produkcja. W rezultacie pomimo finansowania produkcji i umieszczenia programu na antenie TVP i olbrzymiej jego promocji - jesteśmy skazani na humory i warunki producenta, który popularny format może przenieść do konkurencji. Zmierzamy do modelu, w którym pierwszym krokiem będzie nabycie przez TVP praw do formatu lub scenariusza, a drugim krokiem będzie organizacja produkcji własnej lub częściowe konkurencyjne zlecenie jej na zewnętrz.

Inną zastaną praktyką, z którą walczę w TVP jest wybór wciąż tych samych zaprzyjaźnionych firm producenckich. Przywracamy obowiązek uruchamiania produkcji siłami TVP, a kiedy ich brakuje przeprowadzenia konkursu ofert na producenta zewnętrznego.

Mówi się, że rynek dostawców kontentu jest bardzo skoncentrowany na kilku podmiotach.

Dlatego staramy się rozszerzyć konkurencję i uzyskiwać lepsze warunki dostaw. Zbijamy ceny, bo wykonaliśmy wielką pracę aby w oparciu o analizę tysięcy kosztorysów i benchmarki rynkowe stworzyć bazę cen referencyjnych na wszelkie typy usług występujących przy produkcji telewizyjnej w zależności od gatunku.

Trudniej jest z kontynuacjami produkcji programów już zakotwiczonych na antenach TVP szczególnie kiedy właścicielem formatu jest producent zewnętrzny. W tych przypadkach zerwaliśmy z dotychczasowa zasada akceptacji ciągłych wzrostów kosztów z sezonu na sezon, negocjujemy aporty produkcyjne TVP oraz wdrożyliśmy kontrole na planie tak aby kosztorys powykonawczy odzwierciedlał faktyczne koszty a nie był jak dotąd jedynie kopia kosztorysu wstępnego.

Dołącz do dyskusji: Jacek Kurski: Jestem zadowolony z „Wiadomości”, piętno TVPiS to konsekwencja celowej kampanii opozycji

54 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
I tyle
Największy hipokryta Rzeczypospolitej mówi o hipokryzji... Mój Boże!
0 0
odpowiedź
User
widz
prezes ma rację co do konkursów, pomysły powinny jednak oceniać głównie ludzie spoza TVP.
0 0
odpowiedź
User
ja22
"Suweren musi zrozumieć, że bez nowelizacji ustawy abonamentowej nie ma mowy o odbudowie telewizji publicznej." - Myślę, że Jarosław już to zrozumiał, natomiast ja nadal w swoim życiu nie widzę potrzeby oglądania TVP i tym bardziej łożenia na nią comiesięcznej daniny propagandowej. Kurski sam poniekąd mówi, że telewizja publiczna ma łatkę TVPiS - to niech "suweren" płaci.
0 0
odpowiedź