SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

John Sweeney: wojna na Ukrainie pokazała prawdziwe oblicze Putina

Inwazja na Ukrainę ukazała prawdziwe oblicze Władimira Putina i pomogła Zachodowi zrozumieć, że od dawna jesteśmy w stanie wojny z Rosją – uważa John Sweeney, brytyjski dziennikarz śledczy i pisarz, autor wydanej w czwartek książki "Killer in the Kremlin".

Władimir Putin w czasie orędzia dot. UkrainyArticle

"Do 24 lutego zachodni przywódcy byli zbyt wystraszeni, co w połączeniu z chciwością powodowało, że pozwalali Putinowi na kolejne rzeczy, kolejne zabójstwa. Przez lata obawiałem się, że i przywódcy, i opinia publiczna na Zachodzie nie traktują zagrożenia ze strony Putina wystarczająco poważnie, przez długi czas na Zachodzie za dużo wydawaliśmy na przyjemności, a za mało na bronienie demokracji. Ale wojna ukazała jego prawdziwe oblicze" – mówił Sweeney podczas spotkania w Stowarzyszeniu Prasy Zagranicznej w Londynie (FPA) z okazji premiery swojej książki.

"Najszybszą i najlepszą drogą do zapewnienia bezpieczeństwa Zachodowi jest odsunięcie Putina od władzy, a to może się stać poprzez umożliwienie ukraińskim wojskom osiągnięcia zdecydowanego zwycięstwa, takiego, że rosyjskiej wojska zostaną wypchnięte z całej Ukrainy i upokorzone. A to zapewne uruchomi serię zdarzeń, podobnych do tych które spotkały Mikołaja II" – przekonywał.

Jak obalić Putina

Sweeney wskazał kilka możliwych scenariuszy obalenia Putina. Pierwszy to, że zrobią to oligarchowie, którzy jak mówił, są wściekli na Putina za to, że w efekcie sankcji zostali zrujnowani lub na pół zrujnowani. Drugi, że zrobią to generałowie, ci, którzy jeszcze nie zginęli na froncie, bo oni też są wściekli, za to, że dostali zadanie – będące wobec hartu ducha Ukraińców i coraz lepszego sprzętu w ich posiadaniu – faktycznie niemożliwe do wykonania. Trzeci to, że Putin, który jak się podejrzewa obsesyjnie dba o swoje zdrowie i często poddaje się operacjom, po którejś z nich nie obudzi się z narkozy. Wreszcie najbardziej prawdopodobny według Sweeneya, że Putin, który przez lata zlecał trucie innych, na koniec sam się otruje, jak Adolf Hitler.

"Sądzę, że jeśli rosyjska armia zostanie pokonania, to jej dowódcy oraz kluczowe osoby w resortach siłowych zwrócą się przeciw Putinowi. Do tego konieczne jest wysyłanie ciężkiego sprzętu w odpowiednich ilościach. Wielka Brytania wysyła, ale np. Włochy, Niemcy czy Francja nie robią tyle, ile mogłyby. Z kolei USA jak zwykle wkraczają do wojny późno – pamiętajmy jak było w 1917 i 1941 roku – ale jak już to robią, to robią to dobrze. Systemy HIMARS robią różnicę, bo mają większy zasięg niż rosyjskie systemy" – zauważył.

Mówiąc o niemożliwej do wykonania misji podbicia Ukrainy, Sweeney przywołał własne, dokonane jeszcze na długo przed inwazją, wyliczenia wskazujące, że potrzeba byłoby do tego kilka razy więcej wojska niż rosyjski prezydent rzucił na ten kraj.

"Zawsze do ataku potrzeba więcej sił atakujących niż broniących – ten stosunek wynosi zwykle 3:1. Jeśli byłoby 3:1, to oznacza, że skoro Ukraina miała 200 tys. żołnierzy, ale też 100 tys. policjantów i uzbrojonych funkcjonariuszy innych służb, Rosja powinna była zaatakować siłami liczącymi 900 tys. osób. Ale biorąc pod uwagę wolę walki Ukraińców, którzy bronią swoich domów, ten stosunek faktycznie wynosi 7:1. To oznacza, że potrzeba byłoby 2,1 mln ludzi, a nie 200 tys., których Putin faktycznie wysłał. Moje wyliczenia były dobre, a Putina i CIA – nie" – podkreślił Sweeney.

Putin pozostaje racjonalnym aktorem

Dodał też, że decyzja, by wobec niepowodzenia zrezygnować z walki o Kijów, zostawić północ Ukrainy i skoncentrować się na południowym wschodnie, była z militarnego punktu widzenia słuszna i świadczy o tym, że Putin zrozumiał swój błąd i – mimo pewnego odizolowania od świata, w którym od czasu pandemii Covid-19 przebywa – pozostaje racjonalnym aktorem. Przywołał opinię Siemiona Głuzmana, ukraińskiego psychiatry, który w czasach sowieckich jako pierwszy publicznie sprzeciwił się używaniu psychiatrii do prześladowania dysydentów, że Putin jest raczej zły niż szalony ("bad, not mad"). "To jest w pewnym sensie dobrą wiadomością, bo nie użyje broni nuklearnej. Wie, że gdyby jej użył, byłby to koniec Rosji" – powiedział Sweeney.

Mówiąc o przyszłości Rosji podkreślił, że nie można patrzeć na nią tylko przez pryzmat Putina. "Nie zgadzam się, że nie ma innej Rosji niż Putin. Jest Rosja Natalii (Estemirowej), Borisa (Niemcowa), Aleksieja (Nawalnego). Problem w tym, że ta inna Rosja jest truta, do niej strzelają, jest więziona. Tym na co możemy mieć nadzieję jest to, że presja na Władimira Putina będzie tak wielka, że stanie się przytłaczająca i wtedy powstanie nowa Rosja. I prośba do moich rosyjskich przyjaciół jest taka – nie spieprzcie tego" – wezwał Sweeney. Przyznał jednak, że budowa tej nowej Rosji będzie bardzo trudnym wyzwaniem.

"Problemem jest to, że Putin sprawuje władzę od 22 lat, a to spowodowało erozję i przegnicie wszystkich instytucji w kraju. Zanim został szpiegiem, był gangsterem. Co robią gangsterzy? Pilnują, by nie było nowych ludzi poza tymi, z którymi dorastali. Putin jest niezwykle lojalny, ale też wymaga niezwykłej lojalności. W Rosji nie ma żadnych instytucji, które mogłyby się zastąpić ten gangsterski system" – ocenił brytyjski dziennikarz śledczy i pisarz.

Dołącz do dyskusji: John Sweeney: wojna na Ukrainie pokazała prawdziwe oblicze Putina

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl