SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Rafał Masny: na hejt można tylko przygotować odbiorców. Patostreamy? YT wyruguje je sam

- Jedyne co można zrobić z hejtem, to przygotować na niego ludzi, wobec których jest adresowany. Oraz uczulić ich na to, by starali się go nie zauważać, ponieważ przepaść pomiędzy tym, co się dzieje na ulicy, a tym co w sieci, jest ogromna - mówi o zjawisku hejtu w sieci Rafał Masny, współwłaściciel Grupy Abstra i jeden z założycieli Abstrachuje.tv.

Rafał Masny, Grupa Abstra Article

Hejt i mowa nienawiści w internecie to wciąż palące problemy całych społeczeństw. Ze zjawiskiem zmagają się rzesze internautów, niezależnie od wieku, miejsca zamieszkania czy płci. Ofiarą internetowej przemocy słownej może paść niemal każdy, kto porusza się po sieci.

Z hejtem w komentarzach próbują walczyć wydawcy największych serwisów internetowych. Kilka tygodni temu Wirtualna Polska poinformowała, że w ciągu dobry od tragicznego ataku na prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, usunęła ok. 100 tys. komentarzy zawierających hejt, agresję czy przypadki wezwania do przemocy. Tomasz Machała, redaktor naczelny serwisu i wiceprezes Wirtualna Polska Media, napisał wtedy, że jest wstrząśnięty skalą hejtu oraz zachęcił internautów do zgłaszania przypadków obraźliwych komentarzy.

- Jeśli widzisz wpis agresywny lub wulgarny, reaguj. Zgłoś go naszym moderatorom. Dzięki Tobie będziemy szybciej i skuteczniej kasować opublikowane komentarze łamiące zasady społeczności. Są one proste. Nie tolerujemy komentarzy zawierających przemoc, pomawianie, groźby, propagowanie nienawiści, wzywanie do terroryzmu, nagość, pedofilię, fałszywe informacje, spam - wymieniał szef WP.pl.

Hejt i jak sobie z nim poradzić

Z badania przeprowadzonego przez Global Dignity pod patronatem Rzecznika Praw Dziecka w 2017 roku wynika, że dla co dziesiątego młodego internauty pisanie hejterskich komentarzy jest dla nich formą rozrywki. Dwie trzecie sądzi natomiast, że hejt to tylko forma wyrażania własnego zdania.

Czy istnieje skuteczna strategia walki z hejtem w internecie? O to zapytaliśmy Rafała Masnego, od wielu lat współtworzącego jeden z najpopularniejszych kanałów na polskim YouTube, Abstrachuje.tv.

- Jedyne co można zrobić z hejtem, to przygotować na niego ludzi, wobec których jest adresowany. Oraz uczulić ich na to, by starali się go nie zauważać, ponieważ przepaść pomiędzy tym, co się dzieje na ulicy, a tym co w sieci, jest ogromna - ocenia w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl Rafał Masny.

Nasz rozmówca sądzi, że daleka jest jednak droga od agresji słownej do fizycznej. -  Jestem daleki od stwierdzeń, że hejt słowny napędza agresję fizyczną jeden do jednego - mówi Rafał Masny.

Patostreamy? Rynek sam je wyruguje

W kontekście hejtu na YouTube często wymienia się kanały, na których prowadzący na żywo przeklinają, wyzywają widzów i innych uczestników nagrania (często członków swojej rodziny) oraz dopuszczają się szeregu niewłaściwych zachowań. Mowa o patostreamach, które potrafią jednorazowo zgromadzić nawet kilkudziesięciotysięczną widownię, także dzieci. Choć na YouTube istnieje mechanizm zgłaszania nieodpowiednich treści, to problemu nie udaje się całkowicie wyeliminować.

W ostatnich tygodniach głośno było o przypadku Daniela "Magicala" Z., którego toruńska policja zatrzymała razem z matką za publiczne pochwalanie morderstwa prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. Na streamie Z. miał wygłaszać sądy „niestety przeżył” oraz m.in. „niech zdycha”.

Jak skutecznie walczyć z patostreamingiem? Według Rafała Masnego, zjawisko prędzej czy później znikną, a YouTube nie powinien w to osobno ingerować.

- Myślę, że YouTube jako platforma w ogóle nie powinien się zajmować patostreamerami i patrostreamingiem. To tylko jedna z chwilowych mód, która prędzej czy później umrze śmiercią naturalną, bo widzowie się tym znudzą - mówi nam Rafał Masny i dodaje: - Patostreaming został bardzo mocno rozdmuchany przez media. Relatywnie te streamy nie miały wielu wyświetleń, za chwilę nikt już nie będzie tego oglądał. Wychodzę z założenia, że im bardziej będziemy zabraniać patostreamów, tym więcej ludzi zechce je zobaczyć, choćby z ciekawości. Zakazy przyniosą odwrotny od zamierzonego efekt - konkluduje w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl Rafał Masny.

Youtuber dostrzega także inny aspekt sprawy - odgórne regulowanie w treść platformy ogranicza wolność słowa.

- W mojej ocenie YouTube w ogóle nie powinien się za mocno mieszać do treści, jakie są tam publikowane. Inaczej stracimy jako twórcy wolność słowa. Dyskusyjne byłoby, co algorytm usuwa, co zostawia, zaczęłyby się protesty... Rynek sam wyreguluje, jakie treści mają rację bytu - ocenia Rafał Masny.

Walkę z patologicznymi relacjami na YouTube zapowiedział w styczniu wiceminister cyfryzacji Adam Andruszkiewicz.

- Zminimalizujemy zjawisko patostreamingu! Odbiorcami tych patalogicznych treści są bardzo często dzieci. Chyba nikt nie chce, aby nasze dzieci wychowywały się na takich transmisjach, publicznych libacjach, pokazywaniu przemocy. Działamy! – napisał na Twitterze wiceminister cyfryzacji.

Dołącz do dyskusji: Rafał Masny: na hejt można tylko przygotować odbiorców. Patostreamy? YT wyruguje je sam

 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl