SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

"Dramatyczna" komunikacja FC Barcelony po przyjściu Roberta Lewandowskiego

Eksperci są zgodni: komunikacja piłkarskiego klubu FC Barcelona w mediach społecznościowych po transferze Roberta Lewandowskiego mocno kuleje. - Czuć ekscytację Barcelony, chcą się tym chwalić, ale za bardzo tego nie potrafią. Do wszystkiego potrzebni są profesjonaliści, strategia, podstawowa kreatywność i umiejętność obsługi sprzętu - ocenia Marcin Bratkowski z Arskom Sport Brokers.

Robert Lewandowski w filmiku na profilach social mediowych FC Barcelona (screen: YouTube/FC Barcelona)Article

Robert Lewandowski jedzie samochodem, kobieta robi mu zdjęcie telefonem („perfect” - ocenia), potem piłkarz chodzi po pustej plaży, patrzy w morze z wieży ratowników, następnie opowiada do mikrofonu, że jest szczęśliwy ze zmiany i chce wygrywać. Na stołówce wita się z nowymi kolegami z drużyny, potem idzie na pomiary. To z grubsza treść filmu, jaki z okazji dołączenia do FC Barcelony Lewandowskiego przygotował klub.


Inny wpis w mediach społecznościowych klubu z Katalonii to zdjęcie Lewandowskiego z nogami oblanymi złotem i podpisem „LewanGOLDski”.

Komunikacja w mediach społecznościowych na temat transferu nie spotkała się z ciepłym przyjęciem dziennikarzy sportowych. „Ile oni naprodukują jeszcze tych bezbarwnych, banalnych filmików bez żadnej treści?” - pytał na Twitterze Krzysztof Stanowski z Kanału Sportowego.

„Prezentacja @lewy_official  w social mediach @FCBarcelona to totalna amatorka… Wygląda tak, że do Miami poleciała babka od sociali, która bardzo chce, ale ani nie ma pomysłu, ani wsparcia technicznego ekipy. I idzie w ilość, wrzucając masę bylejakich filmików z auta czy hotelu” - oceniał Sebastian Staszewski ze Sport Interii. „Przecież mówiłem, że Bayern pod wieloma względami to wyższa półka” - skomentował Zbigniew Boniek.

Komentujący zwracali uwagę, że dużo lepsze jakościowo było pożegnanie Lewandowskiego przez Bundesligę niż powitanie go przez katalońską drużynę.

Zdziwiony falą krytyki jest Michał Okoński. „Nie dajmy się zwariować i nie nabierajmy na każdy bajer. W dziejach piłki nożnej pojawiła się naprawdę niejedna wysmakowana reklama mająca wzbudzić w nas sympatię do organizacji tak ponurych jak FIFA (chyba nikt inny w świecie nie potrafi opakowywać żądzy zysku w język bliskich nam wartości) czy Gazprom. Świetne kampanie sprawiały, że nosiliśmy na nadgarstkach gumowe opaski, ale choć po upływie czasu trudno zważyć, czy chodziło w nich bardziej o walkę z rasizmem, czy promocję firmy sprzedającej nam stroje i sprzęt sportowy. (...) o tym, kto w tym roku będzie najlepszą drużyną świata, zadecyduje boisko. Pieniądze z pewnością jej pomogą, ale nie rozstrzygną. Jeśli nie będzie nią Barcelona, to nie dlatego, że spece od jej wizerunku wyglądają przy tych z Venezii na amatorów” - napisał Okoński na łamach Tygodnikpowszechny.pl.

„Po prostu niepoważne”

„Jak dla mnie to wygląda… tanio, nieprzemyślanie i mało kreatywnie” - oceniał Wojtek Kardyś, ekspert od komunikacji internetowej.

- Jeśli prześledzi się całą komunikację Barcelony, nawet sprzed paru miesięcy, można zauważyć, że ta estetyka odbiega od pewnych standardów w social media przynajmniej w Polsce - stwierdza Kardyś w rozmowie z Wirtualnemedia.pl. - Rozumiem, że liczy się szybkość, ale jeżeli za parę ładnych milionów kupujemy takiego piłkarza jak Lewandowski, wypadałoby zrobić mu coś lepszego niż sesję zdjęciową na plaży czy zrobiony tandetnie i bez pomysłu filmik. Chciałbym, żeby taka osoba była przywitana kreatywnie, viralowo, z hiszpańskim humorem i energią. A nie smutno, jak siedzi sam na plaży, na której nie ma nawet zachodu słońca, tylko jest ciemno. To wygląda absolutnie źle - ocenia Kardyś.

Ekspert przeciwstawia działania Barcelony filmami wspominającymi Lewandowskimi opublikowanymi przez Bundesligę.

- To było zrobione z klasą. Da się zrobić fajną komunikację, nie wierzę, że na to nie stać Barcelony. Może nie doceniam targetu piłkarskiego, ale nie wierzę, że jej kibice są obojętni na estetykę komunikacyjną – mówi Kardyś.

Barcelona na samym Facebooku ma 103 mln fanów. Za post sponsorowany na Instagramie mogłaby zarobić niemal 353 tys. euro. Jak zatem możliwe, że komunikuje się w ten sposób?

- Być może są zbyt pewni siebie, spoczęli na laurach. A może nie mają do tego głowy, są źle zarządzani. Z tego co wiem, tam były ostatnio spore problemy finansowe. Wszędzie komunikacja powinna być taka sama: z poszanowaniem dla odbiorcy i uwzględnieniem tego, o kim się komunikuje. Tu mamy jedną z topowych gwiazd, zrobienie filmiku, jak stoi samotnie nad morzem jest po prostu niepoważne – podsumowuje Kardyś.

„Żadnego pomysłu, planu, konkretnej strategii”

Dla Marcina Bratkowskiego z Arskom Sport Brokers komunikacja Barcelony jest „dramatyczna”. - Nie ma w tym żadnego pomysłu, planu, konkretnej strategii. A wystarczy spojrzeć na media społecznościowe polskich klubów, nie tylko tych z Ekstraklasy, jak są ogrywane transfery zawodników. To szokujące, że klub z trzeciego poziomu rozgrywkowego w Polsce może być pod względem komunikowania transferów trzy ligi wyżej od Barcelony – podkreśla.

- Czuję się spamowany treściami Barcelony. One są bezwartościowe, jest ich tak dużo, żadna z nich nie jest jakościowa. Dziwne filmiki, które zrobiłby lepiej stażysta w przeciętnym dziale marketingu w agencji czy klubie piłkarskim w Polsce – ocenia Bratkowski. I, podobnie jak Kardyś, uważa, że wynika to ze zbytniej pewności siebie FC Barcelona. - To podejście „i tak jesteśmy wielkim klubem, kochają nas, mamy olbrzymie zasięgi, to się wyklika” - mówi.

- Kiedy ktoś zestawi filmy nagrywane trzęsącym się telefonem z fantastyczną produkcją Pumy i Manchesteru City, to będzie mieć rozstrzał komunikacyjny pod kątem jakości jak między rokiem 1995 a 2035 – mówi Bratkowski.

- Czuć ekscytację Barcelony, chcą się tym chwalić, ale za bardzo tego nie potrafią. Jakość materiałów w social media Barcelony była już wcześniej mierna, ale teraz bardziej się to nam rzuca w oczy: Lewandowski to nasz najlepszy piłkarz, a po drugie, to nie jeden filmik, tylko seria piętnastu dziwnych zdjęć, wideo i powtarzających się, nieskoordynowanych ze sobą treści – ocenia Bratkowski.

Czy nie jest dziwne, że klub o takich zasięgach produkuje tego typu treści? - To szokujące. Prowadzenie mediów społecznościowych dla FC Barcelona powinno być w zasadzie samograjem. Jednak do wszystkiego potrzebni są profesjonaliści, strategia, podstawowa kreatywność i umiejętność obsługi sprzętu. Tu nawet widać, że telefony nie mają stabilizacji obrazu - dodaje ekspert.

W weekend przedstawiciele FC Barcelona potwierdzili, że Robert Lewandowski przechodzi z Bayernu Monachium do ich klubu. W środę sportowiec został oficjalnie zaprezentowany.

Dołącz do dyskusji: "Dramatyczna" komunikacja FC Barcelony po przyjściu Roberta Lewandowskiego

9 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
fajnie
Nasi eksperci dają rady, jak zwykle :) My za to mamy super socia media, zakup piłkarza do nasze super ligi to sesja foto za 50k. I co? I nic, bo pogra chwilę i ucieka po sezonie do Niemiec. Chyba że nie strzela goli, to zostanie u nas 10 lat.
odpowiedź
User
jak
Jak jesteście takimi specjalistami to się zatrudnijcie w Barcelonie albo morda w kubeł.
odpowiedź
User
nmh
Jak jesteście takimi specjalistami to się zatrudnijcie w Barcelonie albo morda w kubeł.


jak jesteś takim specjalistą to pokaż swój dorobek, a jak nie to morda w kubeł :D
odpowiedź