SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Po ataku na dziennikarki „Gazety Wyborczej”: rok i siedem miesięcy więzienia dla napastnika

Wrocławski sąd pierwszej instancji skazał we wtorek Roberta G. za napaść na dwie dziennikarki „Gazety Wyborczej”. Mężczyzna ma trafić do więzienia na rok i siedem miesięcy, wyrok nie jest prawomocny. Do napaści doszło w październiku 2020 roku.

Zajścia podczas protestu we Wrocławiu, fot. twitter.com/huberthanczaArticle

Dwie dziennikarki wrocławskiej mutacji „GW” w październiku 2020 roku uczestniczyły w manifestacji Strajku Kobiet, relacjonując go. Wówczas grupa blisko 30 mężczyzn ubranych na czarno miała zaatakować reporterki: Magdę Kozioł oraz Joannę Urbańską-Jaworską. Pierwsza z kobiet została uderzona w brzuch i powalona na ziemię, a drugiej wytrącono z ręki aparat, wywrócono ją na ulicę i szarpano. Pomogli im inni uczestnicy marszu.

W centrum uwagi prokuratury znalazł się mężczyzna w bluzie z napisem „Ave Silesia”. Okazało się, że jest nim – zatrzymany w dzień po zajściu – radykalny kibic Śląska Wrocław, Robert G. W grudniu 2021 roku wrocławska prokuratura skierowała przeciwko niemu akt oskarżenia do sądu, domagając się 1,5 roku pozbawienia wolności, pod dwoma zarzutami: narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz naruszenia nietykalności.

We wtorek sąd wydał wyrok w tej sprawie: rok i siedem miesięcy pozbawienia wolności. Mimo, że dziennikarki nie rozpoznały w Robercie G. napastnika (na miejscu zdarzenia był zamaskowany), sąd nie miał wątpliwości, że to ta sama osoba. W ustaleniu tożsamości pomogły filmy z miejskiego monitoringu, ale przede wszystkim opinia ekspertów, którzy wskazali na G. jako najbardziej prawdopodobnego napastnika. Wyrok jest nieprawomocny, strony mogą się od niego odwołać.

W uzasadnieniu wyroku sędzia mówił m.in. o tym, że atakujący godził „w zdrowie, w nietykalność cielesną, ale przede wszystkim w godność człowieka”. - W demokratycznym państwie prawa ludzie mają prawo, żeby się nie bać, gdy wyrażają swoje poglądy. Nawet gdy są kontrowersyjne. A te nie są – podkreślał sędzia Michał Basa (jego słowa przytacza wrocławska „GW”).

Zdarzenie z jesieni 2020 roku wzburzyło dziennikarskie środowisko. Tuż po jego ujawnieniu z apelem o szybkie ujęcie sprawcy ataku zwrócili się do policjantów m.in. Mikołaj Chrzan, zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” oraz Jacek Harłukowicz (wówczas reporter dziennika Agory).    Robert G. przez cały czas trwania procesu konsekwentnie nie przyznawał się do winy.

Dołącz do dyskusji: Po ataku na dziennikarki „Gazety Wyborczej”: rok i siedem miesięcy więzienia dla napastnika

4 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
A
Nie będę komentowal wyroki sądu. Ale ten zarzut utraty życia czy zdrowia to nie przesada. Zarzut naruszenia nietykalnosci ok. Jakie obrażenia doznały poszkodowane że aż zagrożalo to ich życiu, bo o tym nie ma słowa. Jest tyle zdarzeń gdzie ktoś komuś obije twarz i często jest to kwalifikowane jako naruszenie nietykalnosci, bo obrażenia są poniżej dni 7. Czy wpływ na kwalifikacje miał fakt że to reporterki, że brały udział w protescie(gdzie zabezpieczenie policji) zastanawiam się bo może w każdej sytuacji gdy kogoś kogoś popchnie będzie miał zarzut narażenia życia. Za komuny to był luz nie tak jak teraz gdzie każdy obywatel to potencjalny zabójca.
odpowiedź
User
Kafka
"Najbardziej prawdopodobny", bo winy (jak rozumiem) jednak nie udowodniono...
odpowiedź
User
YKK
Może następnym razem jakiś nakoksowany troglodyta pomyśli zanim kogoś uderzy. Chociaż z tym myśleniem to chyba przesadziłem...
odpowiedź