Prasa2015-02-20
16

„Super Express” usunął tekst o „klątwie ‘Faktów’ nad Durczokiem”. Jastrzębowski: jestem bez cienia hipokryzji

Sławomir Jastrzębowski, fot. Andrzej Lange/Super ExpressSławomir Jastrzębowski, fot. Andrzej Lange/Super Express

W czwartek serwis „Super Expressu” po kilku godzinach skasował artykuł sugerujący, że Kamil Durczok może powtórzyć los tragiczne zmarłych dziennikarzy „Faktów” TVN. Tabloid szybko podjął różne wątki głośnego artykułu „Wprost” o Durczoku, chociaż Sławomir Jastrzębowski skrytykował tę publikację. - Nie widzę tu cienia hipokryzji - deklaruje Jastrzębowski.

W czwartek po południu w serwisie internetowym „Super Expressu” pojawił się artykuł „Klątwa ‘Faktów’. Ktoś chce wykończyć dziennikarzy TVN”. W pierwszym akapicie autor skojarzył ze sobą śmierć dwóch dziennikarzy tego programu: Marcina Pawłowskiego, który zmarł 10 lat temu na chorobę nowotworową, i Dariusza Kmiecika, który w październiku ub.r. zginął (wraz z żoną i dzieckiem) w gruzach kamienicy po wybuchu gazu (więcej o tym). - Czy nadeszła pora na szefa „Faktów”, Kamila Durczoka? - zapytał autor.

Media w ostatnich dniach podały, że Durczok w poniedziałek trafił do szpitala - po tym jak rano na antenie TOK FM odniósł się do krążących zarzutów, że dopuścił się mobbingu, oraz do publikacji w nowym wydaniu „Wprost” opisującej, że był w mieszkaniu, gdzie znajdowały się materiały pornograficzne i być może narkotyki (przeczytaj więcej o wyjaśnieniach dziennikarza). Dekadę temu dziennikarz wygrał walkę z chorobą nowotworową.

Tekst w serwisie „SE” szybko zauważyło kilku dziennikarzy aktywnych na Twitterze, m.in. Michał Majewski z „Wprost” i Samuel Pereira z „Gazety Polskiej Codziennie”. - Będzie afera jak po słowach Ewki Stankiewicz? - zapytał Pereira, nawiązując do skrytykowanej powszechnie wypowiedzi Stankiewicz, że tragiczna śmierć Dariusza Kmiecika z rodziną może być znakiem ostrzegawczym rosyjskiego wywiadu dla polskich mediów (więcej na ten temat).

- Nie rozumiem, jak można coś takiego wymyślić, chyba są jakieś granice. To załamujące - skomentowała na Twitterze dziennikarka „Faktów” Katarzyna Kolenda-Zaleska.


Tekst po kilku godzinach został usunięty - link do niego w wyszukiwarce prowadzi do innego artykułu o sprawie Kamila Durczoka.

- Ten tekst został napisany, ale nie powinien był zostać opublikowany, nie powinien do tego dopuścić redaktor - przyznał w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny Grupy Super Express. - Biorę odpowiedzialność i za opublikowanie tego tekstu, i za jego szybkie usunięcie - podkreślił.

Przypomnijmy, że w maju ub.r. podobną wpadkę zaliczyły serwisy internetowe „Faktu” i „Newsweeka”, podając niesprawdzoną informację o śmierci gen. Jaruzelskiego (więcej o tym), a w lipcu ub.r. Pudelek.pl „uśmiercił” w ten sposób Annę Przybylską (wydawca serwisu zgodził się wypłacić rodzinie aktorki pełne zadośćuczynienie za to). We wszystkich tych przypadkach nieprawdziwe teksty szybko skasowano.

Sytuacją Kamila Durczoka w ostatnich dniach szczególnie interesują się serwisy plotkarskie i tabloidy, z tych drugich eksponuje to zwłaszcza „Super Express” (w „Fakcie” tematem okładkowym w tym tygodniu były przede wszystkim rzekome nieprawidłowości w oświadczeniu majątkowym Michała Kamińskiego).

>>> Przeglądaj wszystkie okładki „Super Expressu” w naszym dziale Jedynki

We wtorek „SE” krytycznie relacjonował tekst „Wprost”, w środę opisywał, że Kamil Durczok trafił do szpitala, a w czwartek podał relację właściciela mieszkania, który poinformował „Wprost” o całej sprawie. Tabloid zamieścił m.in. fotomontaże pokazujące, jak szef „Faktów” rzekomo szarpał się w połowie stycznia z tym właścicielem oraz jak obecnie leży w szpitalu.


Tymczasem w poniedziałek Sławomir Jastrzębowski w wypowiedzi dla Wirtualnemedia.pl (przeczytaj ją) i komentarzu na łamach „Super Expressu” skrytykował dziennikarzy „Wprost” m.in. za sensacyjny ton artykułu o Durczoku, np. fragment mówiący, że dziennikarz TVN „przyłapany przez policję uciekał z mieszkania”. W związku z tym niektórzy dziennikarze i komentujący wytknęli redaktorowi naczelnemu Grupy Super Express hipokryzję.

- Moje zarzuty dotyczą metody zastosowanej przez „Wprost”, żeby postawić Durczokowi zarzut rzekomego molestowania seksualnego - powiedział nam Sławomir Jastrzębowski poproszony o odniesienie się do krytycznych opinii wobec niego. - Po pierwszym tekście wszyscy spodziewali się, że artykuł zapowiadany na okładce tytułem „ciemna strona Kamila Durczoka”, będzie opisywał szczegóły tej sprawy. Tymczasem tygodnik zamieścił relację z prywatnego, cudzego mieszkania, w którym był szef „Faktów”. Dziennikarze weszli tam miesiąc po wydarzeniu, które relacjonowali. I zapowiedzieli, że temat molestowania będą kontynuować w następnym wydaniu - opisał. - Tym, co dzieje się potem ze znanym dziennikarzem, jakie są jego problemy w tej sytuacji, media powinny się zajmować. Nie widzę tu cienia hipokryzji - zaznaczył Jastrzębowski.

W ub.r. średnia sprzedaż ogółem „Super Expressu” wynosiła 152 041 egz. (według danych ZKDP - zobacz wyniki wszystkich dzienników ogólnopolskich). Z kolei serwis SE.pl w grudniu ub.r. zanotował 2,38 mln użytkowników i 34,4 mln odsłon (według Megapanelu PBI/Gemius - zobacz jego pełne wyniki).

Autor:Tomasz Wojtas

KOMENTARZE(16)DODAJOPINIĘ

W TYM TEMACIE

NAJPOPULARNIEJSZE

<WRÓĆ NAPRACA
PracaStartTylko u nas