SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Euro+

Choć rozgrywki jeszcze nie dobiegły końca i przed nami półfinały, a potem finał francuskiego turnieju, to po zakończeniu „naszego, polskiego Euro” można już coś podsumować.

Sportowa część widowiska im bliżej finału, tym mocniej jest ekscytująca. Wielu poświęciło wiele miejsca analizom tejże. Nie mam zamiaru konkurować ze znawcami piłki.

Z racji wykonywanego zawodu i sporej sympatii do niego chciałbym skupić uwagę czytelnika na sprawach wizerunkowych.

Pozwoliłem sobie wybrać trzy plusy Euro 2016 so far. Wybór, jak to wybór, jest oczywiście subiektywny i jeśli ktoś ma inne zdanie, to zapraszam do dyskusji. Dodam tylko, że wcale nie było mi łatwo, urzekło mnie sporo rzeczy – Buffon śpiewający hymn, Ronaldo zagrzewający Moutinho do gry, doping kibiców polskich i islandzkich, zachód słońca w Marsylii, itd, itd.

Euro +:
1. „Polacy, nic się nie stało!”
Od maleńkości śledzę grę Polaków na turniejach. Prawdę mówiąc w ciągu mojego życia nie było ich za wiele. Zebrało się za to całkiem sporo eliminacji prawie wygranych, przegranych z honorem i grą „rokującą” na przyszłość. W przypadku i turniejów i eliminacji zawsze gwałtownie rosła liczba matematyków i wierzących. Naukowo – duchowe uniesienie kończyło się w eliminacjach przed ostatnim meczem „o honor”, a w turniejach po trzecim meczu grupowym

Człowiek nasłuchał się w życiu tylu tłumaczeń, że przestał mieć nawet złudzenia i cieszył się jak głupi do sera z sekundowego przebłysku poprawnej gry. Zawsze zostawał nam okrzyk „Polska mistrzem Polski”.

Aż przyszło Euro 2016...

Najpierw eliminacje zagrane po profesorsku. Potem turniej i krok po kroku realizacja postawionego zadania. Żadnego pokracznego triumfalizmu, pełen profesjonalizm, świetna atmosfera, oddanie. Tej litanii można by nie przerywać i nie przerywać. Ja przerwę, wybaczcie, i przejdę do wniosku.

A wniosek jest taki, że po tym turnieju śpiew „Polacy, nic się nie stało!” nie przechodzi przez gardło jak pęczek drutu kolczastego – z wielkim trudem. Kibic naprawdę ma poczucie, że piłkarze Adama Nawałki zrobili wszystko, żeby zaprezentować się jak najlepiej podczas turnieju. Wielki plus wizerunkowy dla reprezentacji, polskiej piłki, związku. Pozwolę sobie nie wymieniać wszystkich z nazwiska, ale wszystkim serdecznie dziękuję.

2. „Ísland að berjast!”
Wyspa, owce, wulkany, zimno, mało ludzi, a piłkarze waleczni, brodaci, na dodatek przystojni (tak mówi płeć piękna). Nie wiem czy kiedykolwiek, jakakolwiek kampania zachęcająca od odwiedzenia Islandii przyniosłaby tak wyborny skutek, jak gra islandzkiej reprezentacji na Euro. Awans do 1/8 finału, wyeliminowanie Anglii, piłkarskiego gwiazdozbioru, odważny mecz z Francją. To wszystko sprawiło, że Islandczykom kibicowała cała Europa. Na pewno po odpadnięciu kibicowali Polacy. Islandzki Google Analytics zapewne rozgrzany był jak wulkaniczna lawa, bo ludzie na gwałt zapragnęli poznać kraj brodatych, nieustraszonych blond kopaczy. Sam autor zaczął słuchać islandzkiego rapu, a dzień po meczu Islandczyków z Anglią obejrzał film „Barany”. Teraz planuje podróż na Islandię. Co tu dużo mówić: „Ísland að berjast!”

3.  #Russel Crowe

Tak, wiem, wszyscy już pewnie mają serdecznie dość, bo po pierwszym uniesieniu tweety Russela Crowe’a podchwyciły wszystkie media. Telewizji nie oglądałem, ale wcale nie zdziwiłbym się, gdyby informacja ta została główną informacją głównego wydania wiadomości największych stacji telewizyjnych w Polsce (ktoś potwierdza, ktoś zaprzecza?). Miało się wrażenie, że w pewnym momencie ludzie zaczęli czekać na mecze Polski tylko po to, żeby dowiedzieć się, co w 140 znakach ma do powiedzenia o Polakach Maximus Decimus Meridius.

Mimo to przez moment, zanim media ukatrupiły sprawę, było to coś ekstra. Oskarowy aktor ogląda mecze polskiej reprezentacji, tweetuje i wchodzi w dyskusje z polskimi piłkarzami. Kolejna cegiełka do budowania pozytywnego wizerunku Polski, polskiej piłki, Polaków na świecie.

Niektórzy podejrzewają, że twitterowe zaangażowanie Crowe’a nie jest przypadkowe. Kto to wie. Jeśli rzeczywiście tak jest, to ktoś kto zaangażował go do współpracy, jest geniuszem.  Jeśli tweety są dziełem sympatii, podejrzewam, że telefon aktora urywa się od propozycji współpracy płynących z Polski. Ciekawe, czego twarzą zostanie?
 



Paweł Jeleniewski, project coordinator, Havas Sports&Entertainment

Dołącz do dyskusji: Euro+

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl