SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Polskie miasta (nie)czyste od reklamy

W Polsce nie ma przepisów, które pomagałyby włodarzom miast utrzymać ład w zakresie reklamy zewnętrznej, a z kolei przedsiębiorcy i mali, i duzi - nie mają dość zmysłu estetycznego i przyzwoitości, aby odmówić sobie skorzystania z każdego skrawka powierzchni, aby tylko wypromować swój produkt lub usługę - opisuje Ewa Albińska z Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

Jak się okazuje czystość w mieście to bardzo szerokie pojęcie. Miasto może tonąć nie tylko w odpadach, ale też reklamach. A temat jest bardzo trudny. Nie ma przepisów, które pomagałyby włodarzom miast utrzymać w tym zakresie ład, a z kolei przedsiębiorcy i mali, i duzi - nie mają dość zmysłu estetycznego i przyzwoitości, aby odmówić sobie skorzystania z każdego skrawka powierzchni, aby tylko wypromować swój produkt lub usługę.

Dochodzi więc do komicznych połączeń różnych komunikatów, gdy na niedużej powierzchni miasta można znaleźć de facto mydło i powidło. Pytanie, czy ktoś robił badania, czy taka reklama w ogóle przynosi pożądany efekt. Ale to już inny wątek.

W lipcu 2013 prezydent zaproponował ustawę o ochronie krajobrazu, której celem jest uporządkowanie przestrzeni publicznej (więcej na ten temat) i danie samorządom konkretnych narzędzi do porządku reklamowo-informacyjnego w mieście. Sejm zapoznał się z projektem. A w lipcu br. odbyło się drugie czytanie.

>>> Polacy nie chcą reklam outdoorowych na zabytkach. Najbardziej irytują siatki wielkoformatowe, najmniej reklamy na przystankach

Autorzy projektu podkreślają, że w polskim prawie nie ma definicji krajobrazu. Jest definicja krajobrazu kulturowego. Zaproponowali więc wprowadzenie ustawowej definicji krajobrazu związanej z definicją - wynikającą z międzynarodowej konwencji dotyczącej krajobrazu i odpowiednie uzgodnienie z nią definicji krajobrazu kulturowego. Projekt ustawy wprowadza także pojęcie dominanty krajobrazowej. To obiekt o kluczowym oddziaływaniu wizualnym w krajobrazie. Ma decydujące znaczenie dla wyglądu krajobrazu - z tego też względu projekt przewiduje szczególne ograniczenia w zakresie jej lokalizacji. Taką dominantą są m.in. wiatraki, maszty telefonii komórkowej czy słupy linii energetycznych najwyższych napięć. Rząd uznał, że to może mieć negatywny wpływ na rozwój sieci telekomunikacyjnych i energetycznych.

Miasta same starają się wprowadzać mechanizmy „czystek” reklamowych. Niektóre tworzą parki kulturowe. Na wyznaczonym obszarze ogranicza się prowadzenie działalności usługowej, reklamowej czy prac budowalnych. Na takie rozwiązanie zdecydował się Kraków i Wrocław. Poznań i Toruń tworzą kodeks dobrych praktyk i ujednolicają reguły tworzenia i ekspozycji reklam. Łódź zaś złożyła do ministra kultury wniosek o uznanie przez prezydenta RP wybranych obiektów i obszarów zabytkowych miasta za pomniki historii.

>>> Gdańsk walczy z reklamami. “90 procent to samowole budowlane”

Kielce we współpracy z  lokalnymi mediami organizują konkursy, w których mieszkańcy głosują na najładniejsze i najbrzydsze reklamy. A w tym roku miasto samo wygrało niestety w niechlubnym konkursie Miastoszpieciciel 2014. Kielce a w nim na budynek usługowo handlowy przy ulicy Sienkiewicza  zostało wybrane głosami internautów, zaś jury tego konkursu ogłosiło zwycięzcą warszawską Rotundę, w której mieści się Bank PKO BP. Bank odniósł się do tego werdyktu. Zapewnił o pracach nad nowym budynkiem. Ten ze względów technicznych nie nadaje się już do użytkowania. A zawieszona płachta reklamowa na budynku – powód zdobycia tytułu Miastoszpeciciela – okazuje się być konieczna. Gdyby jej nie było, temperatura wewnątrz byłaby nie do wytrzymania. Jak widać, kij ma dwa końce. Jest jednak szansa i to w niedalekiej perspektywie na nowoczesny i nieoszpecony budynek w reprezentacyjnej części stolicy.

Nie tylko polskie miasta i stolica chcą zrobić porządek z reklamami. Od 1 października 2014 w czeskiej Pradze, zgodnie z nowym prawem budowalnym, nie będą zamieszczane nowe reklamy, a stare będą wisiały do momentu wygaśnięcia umowy. Dotyczy to reklamy wszelkiej maści od 6 metrów kwadratowych oraz całego terenu miasta, w tym terenów zabudowanych, zalewowych i parków.

Po ustawie śmieciowej idzie krajobrazowa. Są zmiany. W jakim pójdą kierunku i kto będzie stawiał barykady - jeszcze zobaczymy.


Ewa Albińska, menadżerka projektów w Forum Odpowiedzialnego Biznesu

Dołącz do dyskusji: Polskie miasta (nie)czyste od reklamy

1 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
TT
W końcu.
0 0
odpowiedź