SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Jakubik i Sierenberg w rolach głównych ekranizacji "Informacji zwrotnej" Żulczyka. Netflix pokazał zwiastun

Arkadiusz Jakubik i Jakub Sierenberg wystąpią w głównych rolach nowego polskiego serialu "Informacja zwrotna" na podstawie książki Jakuba Żulczyka. Produkcja w reżyserii Leszka Dawida już w listopadzie pojawi się w serwisie Netflix.

Dołącz do dyskusji: Jakubik i Sierenberg w rolach głównych ekranizacji "Informacji zwrotnej" Żulczyka. Netflix pokazał zwiastun

9 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
wujek
W polskich serialach zawsze jest tak, że ktoś znika/ginie. Sztampa. No może z wyjątkiem ślepnąc od świateł. A właśnie miałem pytać "kto tym razem zaginie?"

gdyby scenopisaniem zajmowal sie pan jakub ż to wiadomo, ze zaginelaby logika, ale tu tylko jest "na podstawie"
odpowiedź
User
Matko
Czemu ten z1bfix? Masakra! Wiadomo, ze bedzis kaszanka.
odpowiedź
User
fuckno!
Podczas gdy w innych krajach kręcą ciekawe i nietuzinkowe filmy, starające się pokazać, jak dany kraj ewoluował, mimo trudnej historii. Tak u nas nadal jest wieczne babranie się w turpizmie, odrażającym naturalizmie. O ile Wesele było jeszcze zjadliwą i inteligentną satyrą o Polakach, Dom zły pokazywał realia PRLu, o tyle kolejne projekty to już powracanie z uporem maniaka do tych samych wyświechtanych tematów i klimatów rodem z kroniki kryminalnej 997. Jest to już nudne i wtórne. Żulczyk, grafoman o przerośniętym ego, idzie tą samą drogą, przenosi zagnieżdżone wewnątrz siebie idiosynkrazje najpierw na papier a potem sprzedaje jako format serialowy. Polotu w tym żadnego, jedynie siermiężny przekaz z bohaterami skrojonymi na tą samą modłę. I taki obraz Polski idzie w świat - smród, brud, alko i persony rodem z podrzędnego kryminału pisanego na kolanie dla gawiedzi, który łyka wszystko. Widać, że gościu naoglądał się Breaking Bad i za wszelką cenę chce przenieść ten format na polski grunt, ale wychodzi to kuriozalnie. O ile jestem w stanie zrozumieć te ciągoty Jamesa Ellroya do zagłębiania w kryminalnym światku zepsucia i rozpusty, bo facet miał dość ciężkie życie zanim zaczął pisać, jako swego rodzaju forma terapii, tak u Żulczyka jest to zwykłe pozerstwo i mitomania.
odpowiedź