SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

PiS chwalony przez byłych menedżerów TVP za zapowiedź reformy mediów, mankamenty konkretnych propozycji

Dobrze, że PiS chce uchwalić nową ustawę medialną, bo jest ona potrzebna. Zabieg przekształcenia mediów publicznych ze spółek Skarbu Państwa w nowe instytucje będzie poważny, trzeba bowiem przenieść prawa autorskie do utworów, a ich skutkiem może być marginalizacja mediów publicznych - oceniają Andrzej Urbański, Robert Kwiatkowski i Wojciech Pawlak.

Prawo i Sprawiedliwość, które wygrało wybory parlamentarne, pracuje nad nową ustawa medialną, wprowadzającą gruntowne zmiany w mediach publicznych. Reformę nadzorować ma poseł Krzysztof Czabański, były prezes Polskiego Radia i PAP.

Według planu PiS, spółki Skarbu Państwa zostaną przemienione w instytucje kultury, przez co TVP i Polskie Radio nie będą musiały konkurować z mediami komercyjnymi i zarabiać pieniędzy. - Chcemy, żeby media publiczne zajmowały się tylko i wyłącznie realizacją misji określonej w ustawie - wyjaśniał planowaną reformę Czabański. Zmianom nie ulegnie za to struktura mediów publicznych, tzn. samodzielne rozgłośnie Polskiego Radia i oddziały TVP.

PiS chce zmienić system finansowania mediów publicznych. Jak ujawnił Krzysztof Czabański, publiczne radio i telewizja określane będą Mediami Narodowymi i finansowe z nowego abonamentu. - Ma on być o połowę mniejszy niż w tej chwili, za to będzie powszechnie ściągalny, albo w rachunkach za energię, albo przy PIT. Raczej w tym pierwszym wariancie, ale to nie jest jeszcze przesądzone - mówił poseł PiS. W planach jest też abolicja dla tych, którzy dotąd opłaty abonamentowej nie płacili.

Nowa ustawa medialna ma być gotowa na początku przyszłego roku, a cały proces przekształceń może zakończyć się do końca 2016 roku. Jednocześnie Krzysztof Czabański potwierdził dotychczasowe spekulacje o planowanym przez PiS powołaniu nowych kadr zarządzających mediami publicznymi.

Publicysta Andrzej Urbański, były prezes Telewizji Polskiej i były szef Kancelarii Prezydenta RP, uważa, że propozycję PiS w sprawie abonamentu można zaakceptować, ale pod warunkiem uruchomienia odpowiednich środków, aby ściągalność była pełna. Jako przykłady podaje Wielką Brytanię, Szwecję i Danię. - Należy zerwać z wprowadzoną przez Donalda Tuska praktyką niepłacenia abonamentu. Wszędzie w świecie, tam gdzie telewizje publiczne są zrzeszone w organizacji, opłaty audiowizualne odgrywają kluczową rolę - podkreśla Andrzej Urbański, nawiązując do wypowiedzi premiera Tuska z 2008 roku, który abonament radiowo-telewizyjny nazwał „haraczem”. Jego rząd pracował nad wprowadzeniem powszechnej opłaty audiowizualnej, jednak skończyło się na zapowiedziach.

Na ten sam problem wskazuje były dyrektor TVP2 Wojciech Pawlak. - Ludzie nie mają motywacji, żeby płacić abonament, który został „poluzowany” przez premiera Donalda Tuska, spadają wpływy z reklam. Ten model się wyczerpał, więc myślę, że kierunek zmian jest dobry. Podejrzewam jednak, że ich skutkiem może być dalsze obniżenie udziału odbiorców i marginalizacja mediów publicznych. Jeśli telewizja publiczna nie będzie oglądana to wszelkie projekty misyjne będą wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Nie można nawracać w pustym kościele - podkreśla Pawlak.

- Nowe prawo medialne potrzebne jest w Polsce od wielu lat. To jedno z większych grzechów i zaniedbań, jakie rząd Tuska popełnił, cynicznie oszukując, że już za chwilę, za dwa miesiące, za pół roku. Ta sztuczka udawała się przez całe osiem lat. Także to, że PiS podejmuje tę sprawę przyjmuję z uznaniem - ocenia Robert Kwiatkowski, były członek KRRiT i prezes TVP.

Urbański zauważa, że przekształcenie Telewizji Polskiej i Polskiego Radia w nowy twór ogranicza lub sprowadza do zera pozyskiwanie odbiorców, czyli walkę tych mediów na rynku. - Tutaj mam najwięcej zastrzeżeń. Poza przykładami takimi jak telewizja brytyjska czy telewizja bawarska niestety ten eksperyment kiepsko zakończył się dla telewizji publicznych. Przykładem nadawcy, który pochłania ogromną ilość pieniędzy, zupełnie nie dbając o swoją oglądalność, jest Arte. Ta spółka, stworzona przez telewizje publiczne z Niemiec i Francji, konsumuje przekazywane jej dotacje, a ma oglądalność na poziomie 2 proc., jednocześnie nie ma żadnego znaczenia na rynku - zaznacza Andrzej Urbański.

Z kolei Robert Kwiatkowski przypomina, że w obowiązującej obecnie formule prawnej spółek prawa handlowego media publiczne nie mają obowiązku wykazywania zysku. - Kryterium ich działania nie jest zysk, bo są z tego zwolnione. Poza tym, planowana zmiana przypomina mi podróż do przeszłości, kiedy w czasach PRL była Państwowa Jednostka Organizacyjna Polskie Radio i Telewizja. No i taką państwową jednostkę, oderwaną od realiów rynkowych, a więc pozbawioną odniesienia do rzeczywistości gospodarczej, ktoś nam chce zafundować. Za co? Za pieniądze widzów, które wyjmie się z ich kieszeni, bez względu na to, czy oni będą to oglądali, czy nie - dodaje.

- Sądzę, że niestety istnieje taka pokusa żeby stworzyć telewizję dla zamkniętego kręgu twórców, którzy grzeją się w ciepełku, że tworzą wielką instytucję kultury, a taką jest dziś TVP i PR. Oni będą bardzo zadowoleni, ale widzowie nic z tego nie będą mieli - wtóruje Andrzej Urbański. - Każda władza będzie miała ochotę sformułować główny postulat, dotyczący tego, czym ma się kierować nowy twór telewizyjny i radiowy żeby realizować misję publiczną. Misja jest formułowana na tyle szeroko w Europie, że mieści się w niej również rozrywka, dostarczana różnym grupom wiekowym. Nie może jednak dominować - podkreśla były szef Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

- Ludzie poszukują najpierw rozrywki, a dopiero potem wiadomości. Najgorszym sposobem myślenia o mediach jest patrzenie na telewizję tak jak na kościół. A przecież punktem odniesienia dla polskich mediów jest BBC. Można wskazać wiele popularnych formatów rozrywkowych tego nadawcy, które mogłyby zostać uznane za oderwane od misji publicznej jeśli ocenia się ją w sposób doktrynalny. „Taniec z gwiazdami” to też jest przecież format BBC - zauważa Wojciech Pawlak.

Zdaniem Kwiatkowskiego, niepotrzebnie obecnie krytykuje się media publiczne za walkę o odbiorców. - Nie ma kościoła bez wiernych. Jeśli chcemy żeby media publiczne były silne to one mogą być silne jedynie lojalnością swoich odbiorców. Ich potrzeby są różne, nie tylko potrzebują kultury wysokiej, narodowej, patriotycznej, ale także kultury popularnej. Boję się, że po wprowadzeniu w życie propozycji PiS media publiczne staną się miejscem do produkowania kolejnych chałtur, w których nie będzie miało znaczenia, czy są oglądane, ważne aby były słuszne. A kto będzie oceniał, co jest słuszne? Władza. Jak się władza będzie zmieniała to i kryteria się zmienią, a dla mediów publicznych kryterium odniesienia jest obywatel, a nie władza. Tu widzę największy problem propozycji PiS - zaznacza Robert Kwiatkowski.

Sam zabieg przekształcenia Spółek Skarbu Państwa Andrzej Urbański uznaje za dosyć poważny, jego zdaniem nie wystarczy ustawa, zmieniająca status spółek. - Należy pamiętać o prawach autorskich, którymi one dysponują, a które trzeba przenieść do nowego tworu. To są dzisiaj bardzo rozproszone podmioty, nie tylko twórcy, ale również ich spadkobiercy. Jeśli pan X się nie zgodzi lub wyjechał to może się okazać, że popularnego obecnie serialu Y już więcej nie obejrzymy. Kibicuję jednak Krzysztofowi Czabańskiemu - prognozuje były szef Kancelarii Prezydenta.

Dołącz do dyskusji: PiS chwalony przez byłych menedżerów TVP za zapowiedź reformy mediów, mankamenty konkretnych propozycji

25 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Kuba
Czy osoby nieposiadające telewizora i radia będą miały jakąś zniżkę?
0 0
odpowiedź
User
Pollyanna
A może nie media narodowe, bo to się naprawdę bardzo źle i jednoznacznie kojarzy, tylko obywatelskie?
Telewizja publiczna jest od lat fatalnie zarządzanym łupem politycznym ( firmą, w której panuje selekcja negatywna do stanowisk kierowniczych) i należy to zmienić. Tylko jak? Nadrzędnym celem powinien być program. Trzeba skończyć z kryterium oglądalności, ponieważ oznacza dyktat najprymitywniejszego gustu, a postawić na mądrą edukację. Przede wszystkim kulturową, bo stajemy się krajem kulturowych troglodytów. Niestety, wątpię czy takie są zamiary PiS-u.
0 0
odpowiedź
User
barakuda
Media kierowane przez ministra kultury nigdy nie bèda wolne i obywatelskie, a wyłącznie partyjne, szczególnie gdy tym ministrm będzie pisowiec. Wymienieni b. prezesi byli jednostronnie partyjni dlatego nie dziwi ich poparcie dla tej parakremlowskiej koncepcji.
0 0
odpowiedź