SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Elon Musk rządzi Twitterem/X od roku. "Idealne miejsce dla trolli i botów"

Elon Musk jest od roku właścicielem X (dawniej: Twitter). Dokonał wielu zmian - czy platformie wyszło to na dobre? - Uważam, że subskrypcje to jeden z większych sukcesów Muska - mówi w rozmowie z Wirtualnemedia.pl ekspert Wojciech Kardyś. - Portal staje się idealnym miejscem dla trolli i botów - uważa z kolei Nikola Bochyńska z CyberDefence24.pl.

Jesienią 2022 roku amerykański miliarder Elon Musk wydał 44 mld dolarów na zakup X/Twittera. Platforma społecznościowa przeszła od tego czasu wiele zmian, na czele z tą najważniejszą w zakresie samej nazwy. W lipcu doszło do porzucenia marki Twitter na rzecz X. Dziś zamiast niebieskiego ptaszka logo platformy odnosi się bezpośrednio do jej nowego symbolu. 

- Nikt w to nie wierzył, a jednak Elon Musk zmienił nazwę. To na pewno jest wielka zmiana, którą miliarder w ogóle się nie przejmował - i to mimo że Twitter jako marka był bardzo mocno ugruntowany na rynku - mówi w rozmowie z portalem WirtualneMedia.pl Wojciech Kardyś, ekspert w dziedzinie komunikacji internetowej i digital marketingu.

- Zmiana w zakresie nazwy i logo wydaje się być najmniej udana. Nadal mówimy o tej platformie raczej “Twitter”, a nie “X”. Mimo że “X” może brzmieć chwytliwie, to jednak zbyt długo funkcjonowaliśmy w świecie Twittera. Ludziom ciężko się przestawić - wskazuje nam zaś Sylwia Czubkowska, współautorka podcastu Techstorie w radiu TOK FM.

Więcej płatnych usług na X/Twitterze

Doszło także do pierwszej od sześciu lat modyfikacji limitu znaków na X/Twitterze. W 2017 roku został zwiększony dla wszystkich użytkowników ze 140 do 280. Dziś obejmuje nawet 10 tys., ale tylko w ramach płatnej usługi. Nie jest to przypadek, a świadome działanie pokazujące zmianę w zakresie modelu biznesowego platformy.

- Musk wprowadził inny sposób zarabiania czyli przejście z modelu reklamowego na subskrypcyjny - mówi Czubkowska. Usługa X Premium oferuje nie tylko możliwość publikacji dłuższych tweetów, ale i takie usługi, jak m.in. zweryfikowany znacznik konta. Bez weryfikacji użytkownik nie może już np. wysyłać zaproszenia do rozmów za pomocą prywatnych wiadomości do osób, które go nie obserwują. Wcześniej ta usługa była bezpłatna. 

Subskrypcja obejmuje też dodatkowe możliwości: edytowanie zamieszczonych już wpisów (maksymalnie pięć razy w ciągu 30 minut), przesyłanie filmów o długości do 60 minut i w jakości 1080p, spersonalizowaną nawigację, czytnik i tworzenie folderów w Zakładek. Dodatkowe benefity to m.in. obecność wpisów u góry na listach odpowiedzi, wzmianek i wyników wyszukiwania oraz wyświetlanie o połowę mniej reklam. W skrócie - treści tego, kto zapłaci, są lepiej eksponowane na platformie. 

Obecnie płatna wersja X/ Twittera kosztuje w Polsce 44,28 miesięcznie (36 zł netto plus 23 proc. VAT) lub 461,24 zł rocznie (czyli 38,44 zł za miesiąc) - czyli 374,99 zł netto plus VAT (w przeglądarce internetowej). To więcej niż za inne popularne usługi streamingowe np. Netflix. W aplikacjach mobilnych subskrypcja jest znacznie droższa: 60,27  zł miesięcznie i 633,44 zł za 12 miesięcy.

Subskrypcje na X/Twitterze dzielą ekspertów

- Wiele osób zapowiadało, że to będzie koniec X/Twittera. Ogłaszali, że odchodzą z platformy, przenoszą się w inne miejsce, a jednak tego nie zrobili. Coraz więcej osób płaci za subskrypcje, a jego konkurencja w postaci firmy Meta musiała zareagować podobnym krokiem na Instagramie i Facebooku. Uważam, że subskrypcje to jeden z większych sukcesów Elona Muska w ciągu ostatniego roku - przekonuje Kardyś.

I dodaje: “Subskrybenci doczekali się możliwości, których wcześniej nikt na X/Twitterze sobie nie wyobrażał. Mogą edytować tweety, wprowadzać dłuższe formy wideo, dłuższe posty w formie tekstu. To ostatnie to prawdziwa rewolucja, bo krótkie treści uchodziły wcześniej za esencję platformy.”

Nieco inaczej patrzy na to Czubkowska. - Zaszło wiele zmian, ale prawdę mówiąc nie mam wrażenia, żebym korzystała z jakiegoś zupełnie innego serwisu społecznościowego. X/Twitter jest ciągle taki, jaki był. Moje odczucia wynikają z faktu, że podobnie jak większość osób nie płacę za weryfikację konta. Z niezależnych wyliczeń wynika, że jedynie 1,5-2 procent użytkowników tej platformy korzysta z wersji odpłatnej. Model subskrypcyjny nie jest na razie wielkim sukcesem finansowym - uważa dziennikarka. 

Sylwia Czubkowska tłumaczy, dlaczego nie doszło do większych zmian na X/Twitterze. - To dlatego, że dokonanie drastycznej zmiany wymagałoby ucieczki od tego, czym jest X/Twitter. Musk często wskazuje na zepsucie, na dużą liczbę botów, ale nie wprowadza zmian, o których mówią chociażby krytycy platform cyfrowych. Eksperci wskazują na potrzebę większej interoperacyjności. Chodzi o to, by użytkownicy mieli wpływ na to, co dzieje się z ich danymi - stworzyć im możliwość „zabrania” danych i przeniesienia w inne miejsce. Na X/Twitterze jest raczej odwrotnie - pojawiają się blokady czy shadowbany za linkowanie do niektórych serwisów czy nawet wspominanie o nich. To powoduje, że można odnieść wrażenie, jakby platforma Muska „zamykała się” - mówi nasza rozmówczyni. 

Ostatnio Elon Musk zasugerował, że będzie pobierał opłaty za dostęp do platformy w stosunku do wszystkich użytkowników. Nowa subskrypcja "Not A Bot", testowana jest obecnie dla nowych użytkowników w dwóch krajach: na Filipinach i w Nowej Zelandii. Cenę ustalono w wysokości jednego dolara rocznie, przy czym możliwe są różnice w kwocie w zależności od rynków i walut. 

- Oczywiście platforma Muska ma dziś swoje problemy - choćby z botami czy trollami. Musk nadal sobie z tym nie poradził. W tym celu będzie wprowadzał konieczność wpłacania dolara dla wszystkich użytkowników, by pozbyć się botów. Zobaczymy, czy mu się to uda - mówi Kardyś. 

Nikola Bochyńska, redaktorka naczelna portalu CyberDefence24.pl, uważa że Elon Musk popełnił wiele błędów na tym polu. - Choć zmonetyzował niebieski znaczek weryfikacji, dziś już nie kojarzy się on nikomu z autentycznym kontem, które nie podszywa się pod inną osobę i nie rozpowszechnia dezinformacji. Wręcz przeciwnie – jak pokazało niedawne badanie organizacji Newsguard użytkownicy, którzy wykupili subskrypcję, wyprodukowali 74 procent najbardziej zasięgowych fałszywych lub bezpodstawnych twierdzeń na temat wojny Izraela z Hamasem. To samo dotyczy rosyjskiej czy chińskiej propagandy - na platformie Muska jeszcze zyskują zasięgi, tym samym sprawiając, że portal staje się idealnym miejscem dla trolli i botów - wskazuje Bochyńska. 

Elon Musk odblokował Trumpa i Tate’a

Miliarder zapowiedział niedawno, że pojawią się dwa nowe poziomy subskrypcji: droższy, który nie będzie zawierał reklam oraz tańszy ze wszystkimi dodatkowymi funkcjami, ale i z reklamami. Wcześniej wprowadzając usługę Twitter Blue platforma naraziła się na wielkie zamieszanie. Okazało się, że pod profile z niebieskim znacznikiem (mającym gwarantować autentyczność) podszywały się inne osoby. 

Jednym z pierwszych działań Elona Muska jako właściciela X/Twittera było zwolnienie około 50 procent z 7500 pracowników platformy. - Uważał, że nasz zespół moderacyjny jest stronniczy i promuje wypowiedzi liberalne kosztem konserwatywnych - opowiadał cytowany przez “The Guardian” Evan Hansen, jeden z dyrektorów, który stracił pracę.

W zamian odblokowani zostali na X/Twitterze m.in. były prezydent USA Donald Trump czy influencer Andrew Tate. - Musk zdecydował się pójść - jak to sam określa - w absolutyzm wolności słowa. W dużej mierze zrezygnował z moderacji treści ze względu na mowę nienawiści czy kwestie dezinformacyjne. Wizerunkowo wiele ryzykował, stawiając na przywrócenie Trumpa, Tate’a czy innych mocno prawicowych, konserwatywnych amerykańskich nazwisk. Inna sprawa, że platforma buduje sobie na nich także rozpoznawalność - przyznaje Czubkowska. 

- Wydaje mi się, że dziś po wielu kontrowersjach Elon Musk uspokoił się trochę. Podchodzi do X/Twittera bardziej biznesowo. Pamiętajmy, że choć kupił platformę za 44 mld dolarów, to obecnie wyceniana jest na 14-16 mld. To pokazuje, że pozostaje jeszcze sporo do odbicia - wskazuje Kardyś. 

Jeszcze przed zakupem X/Twittera Elon Musk zapowiadał stworzenie “aplikacji do wszystkiego”, która będzie obsługiwać przesyłanie wiadomości, media społecznościowe, komunikaty audio, wideo, płatności i zakupy online. Czy ta wizja jest nadal możliwa do zrealizowania?

- To się naprawdę może wydarzyć, jeśli utrzymane zostanie tempo zmian, jakie miliarder wprowadza na swojej platformie. Nie wykluczam, że ludzie przekonają się do jego wizji. Jego główny pomysł zakładał stworzenie portalu, który będzie połączeniem współczesnej telewizji, gazety i radia. Tak, jak dziś oglądamy TV by usłyszeć jakieś newsy, tak w jego planie o wszystkim co dotyczy świata mielibyśmy się dowiadywać z X/Twittera. Do tego też zakupy online i płatności. Jeśli cała aplikacja zostanie dobrze przemyślana to strategia może okazać się bardzo skuteczna. Ludzie szybko docenią wygodę wynikającą z platformy, która będzie miała tak wiele funkcji - uważa Wojciech Kardyś.

Zdaniem Sylwii Czubkowskiej żadnych zapowiedzi Elona Muska nie można lekceważyć. - Na razie X/Twitter nie poszedł jeszcze w kierunku takich aplikacji, jak np. WeChat do wykonywania płatności, funkcjonowania w ramach e-commerce czy jako komunikator. Jestem w stanie jednak uwierzyć, że w aplikacji Muska będą pojawiać się coraz to nowe funkcje. Już teraz na rocznicę zakupu ogłosił możliwość wykonywania połączeń wideo i audio. To na razie opcja tylko dla wybranych użytkowników w ramach grupy badawczej. Widać, że wraz z zespołem eksperymentują z dodatkami - wskazuje nasza rozmówczyni.

Elon Musk stworzy potężną aplikację?

Jakie eksperci widzą zagrożenia stojące przed Muskiem na drodze do stworzenia “aplikacji do wszystkiego”? - Gdy spojrzymy na podobne systemy jak WeChat czy Alipay to widać, że są to rozwiązania funkcjonujące głównie na rynku chińskim. Tam zaś panują nieco inne zasady ochrony danych, konkurencyjności. Użytkownicy chińscy są też „bardziej otwarci", zgadzają się na udostępnianie większej liczby informacji. To inne społeczeństwo niż na Zachodzie, a do tego dochodzą również rożne regulacje obowiązujące w Europie i USA w stosunku do Chin - mówi Czubkowska.

Widać to dobrze w ostatnich dniach, gdy komisarz unijny ds. rynku wewnętrznego Thierry Breton skrytykował wszystkie portale społecznościowe, w tym X/Twittera w kontekście walki z dezinformacją po ataku Hamasu na Izrael. Z tego powodu Musk ma zastanawiać się nad wycofaniem platformy z Europy. 

- Podobnych wymogów unijnych czy amerykańskich będzie coraz więcej i budowanie większej aplikacji może stanowić dla Muska jeszcze poważniejsze wyzwanie. Na pewno będzie to dla niego bardzo kosztowne finansowe i nawet jeśli dysponuje sporym majątkiem to jako biznesmen będzie musiał ocenić, czy opłaca się w to wchodzić - przyznaje dziennikarka. 

Bardziej optymistycznie patrzy na to Kardyś. - Przed Muskiem sporo problemów, ale i tak jest na dobrej drodze, by stworzyć naprawdę potężną aplikację. Trzeba też pamiętać, że wszystkie inne platformy są notowane na giełdzie, a każda większa zmiana w nich - np. w zakresie subskrypcji - musi być zatwierdzona przez odpowiednią radę nadzorczą. Elon wycofał radę i sam decyduje o wszystkim, co dzieje się na X/Twitterze. Dzięki temu jego firma może działać szybciej i szybciej wprowadzać zmiany - wskazuje.

Obecny układ jest bardziej scentralizowany. Doszło nawet do tego, że Elon Musk przez jakiś czas miał pomieszkiwać w biurze X/Twittera. - To nie żart - rozmawiałam na ten temat z pracownikami jego platformy, którzy opowiadali, jak zamienił jedno z pięter na swój apartament. Sprowadził także szereg osób ze swoich innych firm, tworząc wąskie grono managerów, inżynierów i informatyków, którzy opowiadają za ostatnie zmiany na X/Twitterze - mówi Czubkowska. 

Sceptyczna w stosunku do planów Muska pozostaje Nikola Bochyńska. - Musk rzeczywiście zapowiedział stworzenie “aplikacji do wszystkiego” i powoli realizuje kolejne kroki, by tak się stało. Zapowiadał też jednak, że liczba użytkowników X/Twittera wzrośnie, a jak pokazują dane udostępnione przez “The Information”, dzienna liczba aktywnych użytkowników  spadła od czasu jego przejęcia o 3,7 procenta (do 245 mln). Do tego, by użytkownicy byli obecni na platformie i chcieli tam realizować płatności czy zakupy potrzebne jest zaufanie. A przed Muskiem potężne wyzwanie, by przekonać ludzi, że X/Twitter jest bezpiecznym serwisem, gdzie rzeczywiście będą mogli “zrobić wszystko”. Jak na razie brak zaufania widać choćby w odejściu części reklamodawców z platformy - przynajmniej tych, którzy nie chcą pokazywać się tam, gdzie króluje dezinformacja - kończy ekspertka.

X/Twitter ma obecnie 550 milionów użytkowników miesięcznie, którzy wysyłają od 100 do 200 milionów postów dziennie. Nie wiemy, ile z tych kont to boty, a ile prawdziwi ludzie.

Dołącz do dyskusji: Elon Musk rządzi Twitterem/X od roku. "Idealne miejsce dla trolli i botów"

17 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
m.
Jeszcze subskrypcje jak subskrypcje - jak kto lubi. Ale ta zmiana nazwy...
0 0
odpowiedź
User
Elon
Ale do 357 jeszcze nie odpisałem.
0 0
odpowiedź
User
w anglii nie ma wysokich gor
glupio dogadywac to kazdy a rzucic wyzwanie shakespire tower to nikt
0 0
odpowiedź