SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Burza po pytaniu Piaseckiego o „przymykanie oka” na standardy praworządności. „Dziennikarz jest od zadawania pytań”

Konrad Piasecki na antenie TVN24 spytał posłankę Koalicji Obywatelskiej, czy opozycja mogłaby zaapelować do Komisji Europejskiej o „przymknięcie oka” na standardy praworządności w kraju. Dziennikarza skrytykowali niektórzy ludzie mediów czy prawnicy, ale wielu zdecydowało się też bronić Piaseckiego. - Dziennikarz jest od zadawania pytań, to nie są jego prywatne opinie. Zadawanie prowokacyjnych pytań nic nie mówi o tym, co on sam na dany temat myśli - podkreśla jednak Bartosz Węglarczyk.

Konrad Piasecki (screen: YouTube/Rzeczy Od Serca) Konrad Piasecki (screen: YouTube/Rzeczy Od Serca)

We wtorek rano gościnią Konrada Piaseckiego w „Rozmowie Piaseckiego” w TVN24 była posłanka Koalicji Obywatelskiej Izabela Leszczyna. Mowa była m.in. o środkach z Krajowego Planu Odbudowy, których Polska wciąż nie otrzymała. Komisja Europejska stwierdziła, że Polska nie spełniła warunków umowy pozwalającej na otrzymanie dotacji i pożyczek.

„Jakkolwiek nie zabrzmiałoby trywialnie to pytanie: czy opozycja dzisiaj powiedziałaby Komisji Europejskiej - a ten głos mógłby okazać się ważny, żeby nie powiedzieć kluczowy - »słuchajcie, darujcie im, oczywiście nie spełniają standardów praworządności, oczywiście jakieś były umowy dotyczące tego, jak będzie wyglądało polskie prawodawstwo, wy uznajecie, że te umowy nie zostały dotrzymane, oni uznają, że zostały. Ale trudno, te 75 miliardów euro w dzisiejszej sytuacji jest dla Polski tak ważne i bez tych pieniędzy Polska tak bardzo sobie nie będzie radziła, że z punktu widzenia polskiej racji stanu przymknijcie oko albo część oka na to, co się dzieje z polską praworządnością, po prostu wypłacajcie nam te pieniądze«” - pytał polityczkę Piasecki.

W sprawie głos zabrali ludzie mediów, ale nie tylko - Piaseckiego skrytykowali m.in. prawnicy Roman Giertych i Michał Wawrykiewicz

Przemysław Szubartowicz, były dziennikarz radiowej Jedynki, później szef zamkniętego już Wiadomo.co, napisał: „Czy to prawda, że pewnemu katonowi dziennikarstwa przeszły przez gardło słowa o przymknięciu oka na praworządność? To zupełnie tak, jakby przymknąć oko na nieprzedłużanie koncesji i tworzenie specjalnego prawa do przejęcia prywatnej stacji, w której można opowiadać takie rzeczy”.

Część komentujących broniła wypowiedzi Piaseckiego.

Kladiusz Slezak z Radia Nowy Świat stwierdził, że przetłumaczy tym, którzy niezrozumiali pytania dziennikarza TVN24. „Czy pozwolić kierowcy karetki, któremu aktualnie odebrano prawo jazdy, przewieźć pacjenta do szpitala, co zwiększy jego (pacjenta) szanse na przeżycie?” - brzmi jego porównanie. I dodał: „pytanie jest jak najbardziej zasadne, a wszelkie wezwania do zwolnienia K.Piaseckiego... głupie”.

„To, co się dziś wylewa na @KonradPiasecki za zadawanie pytań, jest po prostu niebywałe” - oceniał Michał Kolanko z „Rzeczpospolitej”.

„Traktowanie pytań dziennikarza jako manifestów politycznych świadczy o braku zrozumienia dziennikarstwa” - stwierdził redaktor naczelny Interii Piotr Witwicki.

„Nie chcę oceniać red. Piaseckiego. Przypominam jednak, że dziennikarz ma prawo pytać. Czasem agresywnie, czasem nawet głupio. Nie są istotne jego prywatne poglądy, ale to czy równą miarę stosuje do wszystkich gości z rządu i opozycji. Tyle” - napisał Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej”.

Sam Piasecki ripostował zaś: „Nie chce mi się toczyć jałowych bojów z kłamstwem, manipulacją, bezmyślnością i złą wolą. Więc tylko  jedna uwaga - jak ktoś zadaje pytanie »czy opozycja gotowa byłaby powiedzieć....?« to znaczy, że zadaje pytanie. PYTANIE. I tyle”.

Adam Buła (kiedyś w Polska Press, obecnie tworzy swój tytuł „Gazeta Polska w Sieci”) zaznaczył, że Piasecki „długim występem, który »był tylko pytaniem«, zrobił więcej dla propagandy PiS niż ta propaganda zyskała pluciem przez miesiąc. Mam tylko nadzieję, że świadomie, czyli że rozumie, co mówi”.

„Każde pytanie warto zadawać”

Pytani przez nas dziennikarze nie widzą w pytaniu Piaseckiego niczego niewłaściwego.

- Politycy zachowują się w taki sposób, że uprawnia to do pytania, jakie postawił Piasecki – mówi w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Eliza Olczyk, dziennikarka „Wprost” i prowadząca Polskiego Radia 24. - Czy nie warto powiedzieć „już dajmy sobie spokój z tą praworządnością, Polsce potrzeba pieniędzy”. Bo politycy dziś powiedzą, że to absolutnie niemożliwe, by Polska dostała choć złamanego eurocenta mimo łamania praworządności, ale pojutrze powiedzą coś zupełnie innego. W związku z tym nie uważam, żeby tego typu pytania były obrazoburcze. Nawet śmieszy mnie to oburzenie, że takiego pytania nie wypada zadawać – podkreśla Olczyk.

- Każde pytanie warto zadawać, a polityk jest od tego, żeby w sposób właściwy i przekonujący wyjaśnił. Pyta się po to, żeby uzyskać odpowiedzi – dodaje dziennikarka „Wprost”.

Podobnie uważa redaktor naczelny Onetu Bartosz Węglarczyk, w przeszłości jeden z gospodarzy „Dzień dobry TVN”. - Trudno z kontekstu powiedzieć, o co chodziło Konradowi, nie chcę zgadywać, co miał w głowie, kiedy zadawał to pytanie. Jeżeli chodziło mu jednak, żeby zapytać opozycyjną posłankę, czy opozycja uważa, że trudna sytuacja gospodarcza Polski wymaga zawieszenia na razie sporu o praworządność, uważam, że absolutnie miał prawo o to zapytać. To ciekawe pytanie. I normalne pytanie – podkreśla Węglarczyk.

- Wiem, jak wygląda telewizja na żywo i jak się w programach na żywo pracuje. Człowiek czasem w czasie rozmowy zrobi skrót myślowy, użyje nie tego słowa, postawi podczas zadawania pytania przecinek nie tam, gdzie trzeba. I ludzie zaczynają się domyślać rzeczy, których nie ma – uważa naczelny Onetu.

Jak dodaje, rozmowa na żywo to nie „wywiad spisywany do gazety, gdzie się szlifuje i poprawia każde słówko”. - Nie wyciągałbym z tego pytania żadnych wniosków na temat tego, co Konrad Piasecki myśli o KPO – mówi.

Węglarczyk podkreśla, że nie wiemy, czy Piasecki prywatnie myśli, że pieniądze z KPO są ważniejsze niż praworządność albo że rozważa możliwość „przymknięcia oka” przez KE. - Na tej samej zasadzie dziennikarz sportowy pyta trenera polskiej reprezentacji w piłce nożnej przed meczem o szanse na wygraną. Czy to znaczy, że rozważa porażkę Polski i nie jest patriotą? Dziennikarz jest od zadawania pytań, to nie są jego prywatne opinie. Jeśli pisze komentarz, wtedy oczekuję, że powie mi, co myśli. Ale zadawanie prowokacyjnych pytań czy takich, które mają coś ciekawego z rozmówcy wyciągnąć, nie mówi nic o tym, co ten dziennikarz myśli – podkreśla Węglarczyk.

„Analiza pytania @KonradPiasecki trwa już 30 godzinę, tymczasem dołączam zdjęcie na którym widać liczbę ludzi poza Twitterem których obchodzi ta inba” - skwitował w środę Maciej Bąk z Radia Zet. Zdjęcie przedstawia ścieżkę, na której nie ma nikogo.

Dołącz do dyskusji: Burza po pytaniu Piaseckiego o „przymykanie oka” na standardy praworządności. „Dziennikarz jest od zadawania pytań”

14 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
ziobro zaskoczenia
Widzę, że bronią głównie koledzy red. Suwarta.
0 0
odpowiedź
User
Obchody dnia
Ale mają chłopaki zajęcie..... Tak naprawdę, kogo obchodzą te ich jałowe dyskusje.
0 0
odpowiedź
User
Stanisław Anioł
A program jest słuszny, ale z takimi ludźmi trudno go wykonać.
0 0
odpowiedź