SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Media ujawniły pierwsze fragmenty książki o Wałęsie

Lech Wałęsa był w pierwszej połowie lat 70. agentem SB o kryptonimie "Bolek"; za przekazywane informacje dostał w sumie 13,1 tys. zł - twierdzą historycy z IPN Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk. Wałęsa zaprzecza głównym tezom ich mającej się ukazać książki.

Książka obu pracowników IPN pt. "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" ma ukazać się w poniedziałek nakładem IPN, na razie w nakładzie ok. 4 tys. ezgemplarzy. Fragmentaryczne opisy książki zamieściły "Rzeczpospolita", "Gazeta Polska" i "Wprost".

Według "Rz", autorzy zrekonstruowali treści wielu dokumentów SB. Wymieniają m.in. kwestionariusz ewidencyjny internowanego Wałęsy, w którym napisano, że był on "29.12.1970 pozyskany do współpracy z SB. W okresie 1970-1972 przekazał szereg informacji dotyczących negatywnej działalności pracowników stoczni". Jest też mowa o dwóch notatkach z 1978 r. W jednej z nich oficer SB napisał, że Wałęsa "jako TW ps. +Bolek+ przekazywał nam szereg cennych informacji dot. destrukcyjnej działalności niektórych pracowników. Na podstawie otrzymanych materiałów założono kilka spraw". Według notatki, "Bolek" za przekazane informacje był wynagradzany i w sumie otrzymał 13 100 zł. "Wprost" podaje, że Wałęsa do współpracy z SB został pozyskany "na zasadzie dobrowolności" i pod numerem rejestracyjnym 12535. Tygodnik podaje, że "Bolek" był współpracownikiem aktywnym, ale w latach 1974-1976 zaczął krytycznie wypowiadać się o sytuacji w stoczni i w kraju. Jeden z funkcjonariuszy SB pisał o Wałęsie: "Po ustabilizowaniu się sytuacji w stoczni dało się zauważyć niechęć do dalszej współpracy z naszym resortem". Według "Wprost", ta postawa "Bolka" doprowadziła do "wyeliminowania go z czynnej sieci agenturalnej" 19 czerwca 1976 r., "z powodu niechęci do współpracy".

Zdaniem Cenckiewicza i Gontarczyka, po upadku rządu Jana Olszewskiego w czerwcu 1992 r., Wałęsa otrzymał zgromadzoną na jego temat dokumentację SB. Z wrócił ją po kilku miesiącach, ale zdekompletowaną. Zniknęły najważniejsze dokumenty świadczące, że urzędujący prezydent był "Bolkiem" - piszą autorzy. Badający tę sprawę 3 lata później - za zgodą następnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego - eseldowski szef MSW Zbigniew Siemiątkowski stwierdził, że do UOP nie wróciły m.in. "notatki i doniesienia agenturalne L. Wałęsy" i "pokwitowania L. Wałęsy na odbiór wynagrodzenia za działalność agenturalną". Jak podaje "Rzeczpospolita", choć poproszono wtedy byłego prezydenta, aby zwrócił brakujące materiały, nigdy nie odpowiedział.

Wałęsa uważa, że teza o jego współpracy z SB jest oparta głównie na kwestionariuszu internowanego, sfabrykowanym przez SB w 1980 lub 1982 r., co miało służyć skłóceniu "Solidarności". Miała to być ostatnia próba złamania go po internowaniu. "Im się wydawało, że oni (SB - PAP) mnie tym złamią, jak rzucą, że jestem agentem, że biorę pieniądze" - stwierdził Wałęsa.

Potwierdził, że wypożyczał i przeglądał archiwalne dokumenty na swój temat, zaprzeczył jednak, jakoby miał cokolwiek z nich usunąć. "Zorientowałem się, że w tych dokumentach jest parę na mój temat, zorientowałem się, że widać podróbę i szybko to kazałem sekretarkom zakleić, opieczętować i wszędzie, gdzie możliwe, napisałem +nie otwierać+" - dodał. Wałęsa twierdzi, że ktoś nie usłuchał jego zalecenia i otworzył kopertę. "Zobaczył to samo co ja i wyrzucił papiery, rzucając podejrzenie na mnie. A przecież naiwnym byłbym człowiekiem, gdybym coś wyrzucił, a wcześniej zapieczętował i podpisał" - powiedział.

Były szef MSW Andrzej Milczanowski uważa, że nie ma podstaw, by twierdzić, że Wałęsa był agentem SB. Milczanowski nie chce komentować też publikacji IPN, dopóki się z nią nie zapozna.

To książka, która dąży do odkrycia prawdy i jest realizacją statutowych obowiązków IPN - zapewnia prezes Instytutu, Janusz Kurtyka. "IPN jest od spraw trudnych, ta sprawa z całą pewnością jest trudna i jest przedmiotem debaty publicznej od bardzo długiego czasu. Nie było do tej pory próby rzetelnego zebrania wszystkich źródeł i krytycznego ich opracowania. Próba taka wymaga wielkiej odwagi i myślę, że tylko IPN mógł taką próbę podjąć" - ocenił Kurtyka.

Według byłego szefa UOP Gromosława Czempińskiego, b. prezydent Lech Wałęsa nie był agentem "Bolkiem", a zgromadzone na jego temat materiały zostały sfałszowane przez SB.

Gen. Czempiński przyznał, że widział dokumenty dotyczące Wałęsy na początku lat 90. "To były fotokopie z fotokopii, co utrudniało ustalenie ich autentyczności. Od początku traktowałem je jako fałszywki" - podkreślił.

Dołącz do dyskusji: Media ujawniły pierwsze fragmenty książki o Wałęsie

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl