SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Polska branża internetowa wątpi w sukces Google Buzz

Specjaliści z polskiej branży internetowej wytykają wady uruchomionej właśnie przez Google usługi Buzz i wątpią w jej sukces. Poniżej zestawienie opinii zebranych przez serwis Wirtualnemedia.pl.

Uruchomiona właśnie usługa Google Buzz (więcej) zebrała raczej negatywne opinie ekspertów polskiej branży internetowej pytanych przez portal Wirtualnemedia.pl. Dominik Kaznowski z Naszej-klasy zauważa, że Google Buzz ma w naszym kraju ograniczony zasięg, bo z Gmaila nie korzysta zbyt wielu polskich internautów. Magdalena Górak z Artegence ocenia, że usługa jest inwazyjna i nie pozwala użytkownikom zachować prywatności kontaktów w Gmailu. Natomiast Michał Sadowski z Grupy Pino chwali wersję mobilną Google Buzz. Magdalena Wsułek z Hypermedia podkreśla, że rozwój tego narzędzia zależy w dużym stopniu od tego, jak zostanie ono zintegrowane z Google Wave. Z kolei Tomasz Michalik z Insignia porównuje udostępnienie przez Google uługi Buzz do wprowadzenia na Naszej-klasie Śledzika. Bartłomiej Juszczyk z Grupy Adweb ocenia, że nowe narzędzie to tylko niewielki dodatek do Gmaila i nie ma szans konkurować z dużymi serwisami społecznościowymi. Wojciech Kmita, z GoldenSubmarine dodaje, że Google Buzz to konkurencja bardziej dla systemów emailowych niż portali społecznościowych.
 


 



Dominik Kaznowski, pełnomocnik zarządu Nasza-klasa.pl ds. marketingu i public relations

Integracja multimediów z pocztą w Google Buzz ma oczywiście duży sens i Google dużo już zrobiło w tym zakresie. Niestety na razie tylko w stosunku do klipów z YouTube’a. Czyli jak każda firma stara się promować własne produkty. Nie wiem, czy jest to dobre dla użytkowników, którzy otrzymują przecież w poczcie linki do różnych stron wideo. Poczta to jedna z najstarszych aplikacji internetowych, która w swojej idei nie zmieniła się od lat. To ryzykowny pomysł, aby próbować zmieniać tak silne przyzwyczajenia użytkowników. Ważnym aspektem integracji nowych projektów z pocztą jest kwestia prywatności i podejścia do tego tematu przez użytkowników. Własna poczta to niekoniecznie miejsce, którym chcemy się dzielić z całym światem.

Google Buzz to produkt, który potencjalnie będzie konkurował ze wszystkimi usługami różnymi w internecie: serwisami społecznościowymi, mikroblogami i systemami mailowymi. Dzisiaj bowiem rozróżnianie ich jest już trudne – serwisy społecznościowe czy mikroblogowe wykorzystują bardzo podobne mechanizmy i funkcjonalności.. Pytanie natomiast, czy Google Buzz rzeczywiście będzie w stanie skutecznie to robić. Integracja tej usługi z Gmail może raczej zrazić użytkowników tej poczty.
Przy przewidywaniach, czy Google Buzz może zagrozić głównym podmiotom wśród społeczności internetowych, należy wziąć pod uwagę bazę użytkowników Gmail. W Polsce niewielki odsetek internautów korzysta z kont pocztowych oferowanych przez Google, a jak widać, taki jest główny pomysł koncernu na dystrybucje nowej usługi.


Magdalena Górak, trend analyst w Artegence

Ku swojemu zaskoczeniu po raz pierwszy będę złośliwa wobec narzędzia Google, które z reguły i dotąd bez wyjątku bezkrytycznie uwielbiam. Tym razem chłopcy i dziewczęta z Google przesadzili. Zobaczyłam znajomych moich znajomych – co jest oczywiście ciekawe, ale gorzej, że oni zobaczyli moich znajomych. Prawdopodobnie nie każdemu chcemy pokazywać, z kim czatujemy na Gmailu, albo kto kilka razy wysłał do nas ofertę handlową, a my mu dwa razy odpisaliśmy, żeby zmykał na bambus. Co zabawniejsze – zaraz po zalogowaniu zobaczyłam prowadzoną przez znajomych konwersację. I jestem pewna, że ona przypadkiem była publiczna, bo jej uczestnicy nie zdążyli zmienić ustawień. Oczywiście miło było poznać Pana Marka (pozdrawiam serdecznie) i Teresę (równie serdecznie pozdrawiam). Wątpię w każdym razie, czy takie ujawnianie sieci kontaktów naszych znajomych jest przemyślanym rozwiązaniem. Ustawienia na Buzzu można zmienić, ale pozostaje mały szok lub w najlepszym wypadku rozbawienie przy pierwszym zetknięciu się z tym narzędziem.

W moim – pierwotnym - odczuciu Buzz jest bardziej narzędziem śledzenia aktywności użytkowników Gmaila niż narzędziem budującym realnie funkcjonującą społeczność, trudno więc w takim wypadku mówić o jakimkolwiek zagrożeniu dla serwisów społecznościowych, mikroblogów czy skrzynek pocztowych. Ot, otrzymaliśmy kolejne narzędzie, które możemy wykorzystywać lub nie. Przy czym jeszcze nie bardzo rozumiem intencji twórców tej usługi.

Na gorąco mogę powiedzieć, że start mają szokujący. Może to taki celowy buzz na otwarcie? Nawet jeśli tak, to wciąż nie jestem przekonana, że to przemyślana strategia wprowadzenia nowego produktu. Czasem moje intuicje się nie sprawdzają, ale się podzielę tą ostatnią – Buzz  nie chwyci. Przypuszczam, że całe moje internetowe życie w zamierzeniu Google ma być prowadzone za pośrednictwem narzędzi, które ta właśnie firma dostarcza. Czy jest jeszcze jakakolwiek usługa, w której Google nie maczałoby palców? To mnie zaczyna niepokoić. Czuję zagrożenie dla mojej prywatności. Nie lubię usługodawców totalnych. Nawet, jeśli wiele narzędzi Google zachwyca. I sądzę właśnie, że tak pomyśli wiele użytkowników Gmaila.


Michał Sadowski, dyrektor generalny Grupy Pino

Google Buzz budzi we mnie mieszane uczucia. Moja pierwsza reakcja po testach nowego produktu giganta z Mountain View, to rozczarowanie po szumnych zapowiedziach, w których Buzz nazywano „Facebook killerem”. Webowa wersja tego produktu posiada bardzo skromną funkcjonalność i nie zdołał tego ukryć przepełniony sloganami marketing. Światełkiem w tunelu jest algorytm rekomendujący wpisy znajomych, jak również osób, z którymi nie mieliśmy do tej pory kontaktu. Jego działanie, przynajmniej w teorii, znacznie usprawni korzystanie z mikroblogów. Niestety na tym kończą się pozytywy związane z webową wersją Google Buzz.

Moje rozczarowanie minęło jednak całkowicie, kiedy doszedłem do wersji mobilnej. Połączenie map Google, z ideą mikroblogingu daje wspaniałe możliwości. Nie wyobrażam sobie osoby, która nie byłaby ciekawa: o czym myślą, czy co właśnie robią, osoby znajdujące się w jej okolicy (np na tym samym koncercie czy wydarzeniu sportowym). Istnieje również opcja podglądu, zgłoszonych przy pomocy Buzz, komentarzy i  recenzji wybranych lokalizacji. Jednym słowem, funkcjonalności mobilnej wersji Google Buzz umożliwiają tworzenie społeczności w zupełnie nowym wymiarze.Nie jest to jednak autorski pomysł inżynierów z Google. Usługi łączące microblogging z Google Maps istnieją już od jakiegoś czasu. Żadna z nich nie dysponuje jednak ogromnym potencjałem promocyjnym Google (nie wspominając już, że korzystając z map Google, projekty te stały się nagle uzależnione od swojego największego konkurenta).

Google Buzz ma potencjał żeby stać się dużą konkurencją dla serwisów społecznościowych, a w szczególności – mikroblogów. Usługa pozostawia wiele do życzenia, ale to nadal Google. Jeśli ktoś ma potencjał do wypromowania tego rozwiązania, to na pewno oni. Jeśli chodzi o Buzz jako konkurencję dla serwisów mailowych to integracja Gmail i Buzz, z pewnością wpłynie raczej na popularyzację tego drugiego. Wątpię natomiast, czy dla osób poszukujących dobrej skrzynki pocztowej Buzz będzie jakimkolwiek argumentem na plus.


Magdalena Wsułek, information architect w Hypermedia (Isobar Polska)

Google Buzz to kolejny dowód na to, że podstawową potrzebą użytkowników w sieci jest dzielenie się ważnymi dla nich (z jakiś powodów) treściami. To przedłużenie serwisu mailowego, który zaczyna aspirować do pozycji głównego centrum zarządzania. Wartością dodaną takiego rozwiązania jest fakt, że nie ma potrzeby wstępnej konfiguracji: ustawień profilowych, poszukiwań znajomych. Dwa kliknięcia i można właściwie rozpocząć dzielenie się treścią. Jednak Buzz może stanowić konkurencję dla społeczności, w tym sensie co wypuszczony niedawno najnowszy produkt Onetu (komunikator mytribe), czyli nieco zmniejszyć ruch pewnej grupy użytkowników (tych bardziej zabieganych). Natomiast pytanie, czy jest konkurencją dla innych serwisów mailowych, być może powinno się zamienić na pytanie: czy nie jest to podjęta przez Google próba dogonienia innych serwisów mailowych, np. Hotmaila posiadającego już podobne funkcjonalności. Bardziej interesujące jest to, jak Google Buzz będzie korespondować z Google Wave, które na razie zintegrowane jest jedynie z wyszukiwarką Google. Sama integracja usług proponowanych użytkownikowi przez nowe narzędzie jest bardzo dobrym pomysłem i proces ten powinien być kontynuowany. Społeczności to miły dodatek. Zastanawiam się, jak będzie wyglądała integracja tych usług z Google Wave i jaka będzie w przyszłości relacja między Gmailem i Wave’em?

Ciężko obecnie ocenić, czy Google Buzz może zagrozić głównym podmiotom wśród społeczności internetowych. Wszystko zależy od tego w jaki sposób usługa ta będzie rozwijana. W chwili obecnej Buzz nie współpracuje z najpopularniejszą społecznością na polskim rynku. Coraz popularniejszy Facebook z kolei oferuje użytkownikom nieco więcej niż możliwość wymiany treści – daje także rozrywkę w postaci różnych aplikacji. Dodatkowo postrzeganie serwisu mailowego różni się nieco od postrzegania serwisu społecznościowego – wydaje się, że przeciętny Kowalski szuka tam jednak zaspokojenia różnych potrzeb, ma swoje przyzwyczajenia.


Tomasz Michalik, creative director w Insignia

Google Buzz oceniam pozytywnie, lecz bardziej jako utrzymanie się w trendzie. Nie ma w tym narzędziu nic nowego, żadnej rewolucji. Trudno będzie przekonać użytkowników do rezygnacji z Twittera czy Facebooka na rzecz Google Buzz. Sytuacja jest podobna do dodania przez Naszą-klasę Śledzika.

Google Buzz nie jest konkurencją dla serwisów mikroblogowych i społecznościowych, ponieważ mają już one takie funkcjonalności. Może być konkurencyjna dla serwisów mailowych, ponieważ wnosi wartość dodaną. Nie sądzę jednak, żeby miało to duży wpływ na to czy wybieramy Gmail czy inny serwis.

Raczej nie widzę możliwości, żeby Google Buzz mogło zagrozić głównym społecznościom internetowym. Nowe narządzie Google nie ma nic nowego, czego nie mają inne serwisy, natomiast inne serwisy mają więcej od niego. Traktowałbym Google Buzz raczej jako fajny dodatek do Gmaila. Proszę zwrócić uwagę, że bardziej rozbudowany Google Wave zupełnie się nie przyjął.

 

Bartłomiej Juszczyk, dyrektor zarządzający Grupy Adweb

Historia uczy, że częstokroć w przypadku Google, wprowadzane usługi, na początku niedoceniane, z czasem zyskiwały duży poklask i stawały się pewnym standardem. Zastanawiam się, czy jest szansa, że tak będzie i w przypadku Google Buzz i ... wątpię. W moim mniemaniu wprowadzenie tej funkcjonalności (aplikacji?) i zapewnienie jeszcze większego zintegrowania różnych narzędzi nie będzie niczym innym jak poszerzeniem już istniejących opcji Gmaila (dla osób z niego korzystających). Innymi słowy użytkownicy, którzy nauczyli się korzystać ze skrzynki pocztowej Google na zasadzie także sieci kontaktów ze znajomymi - dostali do ręki nieco więcej narzędzi. Ale - ze wszystkimi tego konsekwencjami, czyli również włączenia do tej sieci osób sobie nieznanych, z którymi kiedyś tam miał miejsce kontakt mailowy. Zatem coś za coś.

Czy to sprawi, że Google Buzz bezie konkurencją dla serwisów społecznościowych czy mikroblogowych? Nie. W żadnym wypadku. Stanie się zabawką w rękach użytkowników bawiących się tak czy owak - tyle, że teraz z opcjami o wiele bardziej rozszerzonymi. I powiem szczerze - nie żałuję, jako że „niech cesarzowi pozostanie co cesarskie” - niechaj twittery czy inne facebooki skupiają się na social media, Google zaś pozostanie dostawcą świetnych rozwiązań, ale raczej wspomagających pracę, zabawę, niż samodzielnych, konkurencyjnych na rynku bytów.

Dodam, pomysł jest bardzo zacny. Cieszy również wersja mobilna (tutaj duży ukłon), ale nie zmienia to faktu, że narzędzie Google jakkolwiek pojawiające się z dużą promocją - pozostanie gadżetem, niekoniecznie mającym perspektywy, by zagrozić globalnym, ale i naszym lokalnym społecznościom.


Wojciech Kmita, architekt informacji w GoldenSubmarine

W mojej opinii integracja usług oferowanych przez Google Buzz z pocztą Gmail nie jest najlepszym pomysłem. Po pierwsze dlatego, że nie zawsze osoby, z którymi korespondujemy emailowo, są naszymi znajomymi – część wiadomości ma przecież charakter typowo służbowy. Po drugie, często internauci nie chcą podawać swoich adresów email innym uczestnikom danej społeczności. Po trzecie, zdarza się, że w usługach społecznościowych korzystamy z innych adresów email, niż w życiu codziennym. Wydaje mi się, że włączenie Buzza w listę usług Gmaila ma na celu przyciągnięcie użytkowników, którzy posiadają tam swoje konta mailowe, co stwarza szansę, że dla wygody zaczną oni korzystać też z nowego narzędzia proponowanego przez Google.

Cały czas mówi się i pisze, że Google Buzz ma konkurować przede wszystkim z Facebookiem i Twitterem. Nie jest też tajemnicą, że funkcjonalnie jest on bardzo zbliżony do obu serwisów. Wydaję się także, że Google bardzo mocno stawia na mobilność (np. usługa geolokacji, obsługa iPhone'a oraz Androida itd.) i dlatego też umiejscowiłbym Buzza bliżej Twittera niż Facebooka. Być może Google Buzz stanie się także - całkiem przypadkiem - konkurencją dla serwisów mailowych. W końcu może część internautów, chcąc korzystać z tego narzędzia, założy konto na Gmailu?

Google Buzz jest już na samym starcie daleko w tyle za głównymi konkurentami - Twitterem i Facebookiem. I nie chodzi tu wcale o funkcje, jakie posiada, czy o to, jak jest przyjazny w użytkowaniu. Tu przede wszystkim chodzi o liczbę internautów tworzących największe społeczności. Nie sądzę także, aby użytkownicy nagle masowo zaczęli opuszczać Facebooka, czy też Twittera i przechodzili do Buzza. Mam wrażenie, że zostanie on dodatkiem do Gmaila.




 

Dołącz do dyskusji: Polska branża internetowa wątpi w sukces Google Buzz

5 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Buzzowiec
Dobrze, dobrze, trzęsą portkami a już chyba najbardziej pan Dominik Kaznowski: 'z Gmaila nie korzysta zbyt wielu polskich internautów' - dziękuję za dobry dowcip z rana :)
0 0
odpowiedź
User
walter
powieram branże Google Buzz to lipi
taki sam przeraklamowany gadżet jak iPhone ...
0 0
odpowiedź
User
tin
google wave jest dop. w fazie testow; za jakis czas polacza obydwa projekty, a za kolejny zmienia (sie) przyzwyczajenia internautow; chcemy czy nie - bedzie popularne.
0 0
odpowiedź