SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Rząd szykuje podatek od platform VoD. "Oportunistyczny skok na kasę filmowego lobby"

Z projektu uzupełniającego tzw. tarczę antykryzysową wynika, że właściciele platform VoD mieliby płacić 1,5 proc. ze swoich przychodów na rzecz Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Ma to dać ok. 15 mln zł w br. i co najmniej 20 mln zł rocznie w kolejnych latach. Zdaniem ekspertów "proponowany nowy podatek to oportunistyczny skok na kasę filmowego lobby".

Projekt zakłada, że 1,5 proc. przychodów właścicieli platform VoD (video on demand) ma zostać przeznaczonych na rzecz Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Podmioty dostarczające audiowizualne usługi medialne na żądanie miałyby w sumie przekazać ok. 15 mln zł w tym roku, a w kolejnych latach minimum 20 mln zł. Z obowiązku opłaty mieliby być zwolnieni mali dostawcy (nie wskazano konkretnych kryterium, zgodnie z którymi będą wskazywani).

Przytoczono też szacunki Europejskiego Obserwatorium Audiowizualne o obrotach platform VoD w Polsce w ub.r. Według tych danych Netflix zanotował w 429,31 mln zł przychodów (tym samym na PISF musiałaby wpłacić 6,44 mln zł), Ipla (należąca do Cyfrowego Polsatu) - 268,88 mln zł (1,5 proc. z tej kwoty to 4,03 mln zł), Player.pl (Grupa TVN Discovery) - 102,03 mln zł (1,5 proc. z tej kwoty to 1,53 mln zł), Amazon oferujący m.in. usługę Prime Video - 44,39 mln zł (665,9 tys. zł), CDA - 38,73 mln zł (580,9 tys. zł), a Apple - 290,4 tys. zł (4,4 tys. zł).

Przychody pozostałych podmiotów oszacowano na 230,39 mln zł (1,5 proc. z tego to 3,45 mln zł), przy czym niektóre z nich zostaną zwolnione z opłaty.

Nie podano na razie, kiedy nowa opłata może wejść w życie.

"Opłata ma sens tylko wtedy, gdy dla wszystkich"

Pytane przez nas platformy: Netflix, HBO GO, Ipla i Player.pl nie chciały komentować kwestii nowego „podatku” od platform, tłumacząc zwykle, że jest zbyt wcześnie, aby zabierać głos w tej sprawie, a nowe przepisy jeszcze nie weszły w życie.

Z kolei Wolfgang Laskowski, pełnomocnik zarządu ds. rozwoju usług i rzecznik prasowy CDA odpowiedział portalowi Wirtualnemedia.pl, że „na razie serwis może powiedzieć tylko tyle, że czeka na szczegóły”. - Czy obłożenie branży VOD dodatkowym podatkiem ma sens? To zależy, przede wszystkim od tego, czy opłaty zostaną nałożone na wszystkie platformy VOD jakie działają w Polsce. Trudno sobie wyobrazić sytuację, w której płacić mają tylko rodzimi, zarejestrowani w Polsce nadawcy, a globalni, najwięksi gracze już nie. A ściąganie opłaty od przychodów osiąganych w Polsce przez np. Netflixa, HBO, Amazona czy Rakutena może być bardzo trudne. Jeżeli taka opłata ma mieć sens, to tylko wtedy, gdy obowiązywać będzie wszystkich. Kolejne pytania jakie się rodzą: jak długo nowy podatek ma obowiązywać i czy zniknie wraz zakończeniem epidemii czy już z nami zostanie? Dlaczego 1,5 procent od przychodów, a nie od zysku? Jak widać na razie jest więcej znaków zapytania, czekamy na szczegółowe informacje i projekt przepisów, wtedy będziemy mogli to skomentować szerzej - podkreśla Wolfgang Laskowski.

Jan Zygmuntowski, prezes Fundacji Instrat uważa, że zaproponowana wysokość „>>podatku od platform << jest dosyć skromna”. -  W wielu krajach taki podatek jest omawiany, częściej przyjmuje się ok. 3 proc. przychodów. Ma przynieść ok. 15-20 mln złotych wpływów dla PISF - to nie są oszałamiające kwoty. Pewnie nie ma sensu przeznaczać tych pieniędzy na duże produkcje filmowe np. trzy duże filmy. Być może warto byłoby poświęcić tę kwotę na wypracowanie wsparcia dla branży kultury, która już jest w bardzo trudnej sytuacji. Miałoby to sens, bo przełożyłoby się bezpośrednio na poprawę sytuacji artystów oraz twórców, a niekoniecznie na megalomańskie tworzenie jednego czy dwóch dzieł. Obecna sytuacja w branży kultury już jest zła – podkreśla ekspert.

Dodaje, że jeśli chodzi o sam podatek i możliwości jego ściągnięcia ciekawe jest to, że miałby „uderzyć” po równo i w Amazona, i w Netflixa. - Dotknie dużych, globalnych graczy, ale i polskie platformy, takie jak Iplę. To ciekawe, że nie ma tu próby rozróżnienia. W innych krajach były już wprowadzane tego typu podatki, nie jest to novum. W nieznacznym stopniu może to wpłynąć na konsumenta i cenę usługi. Łatwo będzie przerzucić tę opłatę na koszt usługi, jest taka możliwość. Moim zdaniem to nie powinno jednak powstrzymać od jego nakładania, odbiorcy treści będą mogli sobie pozwolić na minimalny wzrost kosztów. Jeśli rzeczywiście miałoby to uratować branżę kreatywną i pomóc instytucjom kultury czy artystom indywidualnym, to byłaby to bardzo duża różnica – zaznacza Jan Zygmuntowski w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl.

"Oportunistyczny skok na kasę filmowego lobby"

Natomiast Marek Sowa, ekspert rynku mediów, były prezes UPC Polska i Agory, obecnie związany m.in. z Golf Channel Polska jest zdania, że pod zasłoną “walki z pandemią” i dobrze brzmiących haseł typu “tarcza antykryzysowa” można „ukryć całkiem przyziemne interesy i/lub nieudolność urzędników”.

- Nałożenie stałego podatku na właścicieli - czyli w rezultacie na użytkowników - platform VoD nie ma wiele wspólnego z walką z aktualnym kryzysem. Proponowany nowy podatek należy postrzegać z jednej strony jako oportunistyczny skok na kasę filmowego lobby, a z drugiej strony jako próbę pozyskania przychylności tego środowiska - oczywiście za cudze pieniądze - przez urzędników pełniących ministerialne funkcje. Więcej pieniędzy na politycznie motywowane projekty, więcej pieniędzy rozdawanych uznaniowo poza rynkowymi mechanizmami weryfikacyjnymi - podkreśla Marek Sowa w komentarzu dla portalu Wirtualnemedia.pl.

Zdaniem eksperta, platformy VoD płacą już olbrzymie kwoty za prawa do pokazywanych przez nie filmów i programów. - Sytuacja w której wyraźnie rośnie zaangażowanie właścicieli platform VoD, z amerykańskim Netflixem włącznie, w nowe lokalne produkcje, a jednocześnie pojawia się tego typu “antykryzysowy” projekt musi budzić wątpliwości co do rzeczywistych intencji projektodawców. Podobnie jak do dzisiaj budzi wątpliwości opodatkowanie na rzecz PISF abonentów m.in. platform satelitarnych i sieci kablowych – podsumowuje nasz rozmówca.

Anonimowo pracownik jednej z platform VoD w Polsce - który uważa, że zbyt ryzykowne jest wypowiadanie się teraz pod nazwiskiem w tym temacie - zwraca też uwagę, że „w przypadku działającej globalnie firmy bardzo trudno jest stwierdzić, co składa się na przychody/zyski osiągane w Polsce, a co w innych krajach. - Osobną kwestią są nielegalnie działające serwisy VOD (np. Ekino, Filman, zalukaj? Jak z nich ma być ściągana opłata? – pyta retorycznie. Według niego przychody zagranicznych spółek w Polsce „będą trudne do udowodnienia i mogą stanowić pole do wielu manewrów, aby te rzeczywiste przychody ukryć”.

IAB krytycznie o propozycji nowego podatku

Pomysł skrytykował natomiast Związek Pracodawców Branży Internetowej (IAB Polska). Z oświadczenia organizacji wynika, że „IAB Polska z zaskoczeniem przyjmuje fakt uwzględnienia w projekcie ustawy dotyczącej podejmowanych przez państwo działań osłonowych, propozycji przepisów, które w ramach ochrony interesów jednej branży (środowiska filmowców) nakładają obciążenia fiskalne na inną branżę (audiowizualną), w tym na podmioty prywatne. Jest to tym bardziej zaskakujące, iż projekt nie przewiduje nakładania dodatkowych danin podatkowych na jakiekolwiek inne grupy przedsiębiorców” – stwierdzono w oświadczeniu związku.

W stanowisku, które IAB Polska przekazała premierowi, można przeczytać, że zdaniem związku „wprowadzane obciążenie (…) w praktyce, dotyczy rodzimych podmiotów, które już są obciążane licznymi obowiązkami podatkowymi lub - szerzej - o charakterze danin publicznych. Kolejne obciążenie jedynie pogłębi zakłócenie zasady sprawiedliwej rywalizacji rynkowej na niekorzyść tych ostatnich”.

Branża filmowa zadowolona

Innego zdania jest branża filmowa - prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich Jacek Bromski uważa, że tego typu opłata od nadawców VOD to "wdrożenie do polskiego systemu prawnego dyrektywy audiowizualnej, której termin wdrożenia i tak upływa we wrześniu br.".

Jego zdaniem propozycja to "normalizacja sytuacji, w której właściciele platform korzystali bez opłat autorskich ani w gruncie rzeczy bez podatku z repertuaru polskich twórców filmowych". "Do tego stopnia przyzwyczaili się do takiej sytuacji, że teraz podobno będą protestować. Niemniej jednak chcieliby korzystać z tego za darmo i czerpać zyski". Z jego punktu widzenia istotne jest też wsparcie branży ze względu na pandemię koronawirusa i zamknięcie kin.

Natomiast przewodniczący Gildii Reżyserów Polskich Andrzej Jakimowski w komunikacie wydanym przez organizację, że "ta oczekiwana i konieczna zmiana była możliwa dzięki konsensusowi środowiska, który był reakcją na kryzys polskiej kinematografii spowodowany bieżącą sytuacją epidemiologiczną. Ponadto jest to odpowiedź na wyzwania stawiane przez rozwój technologiczny na rynku audiowizualnym".

Według Gildii składka „nie obciąża użytkownika końcowego, jakim jest widz portalu, ale podmiot, który świadczy usługę VOD. - Obecnie analogiczną opłatę wnoszą m.in. nadawcy telewizyjni, właściciele kin, dystrybutorzy, czyli podmioty, które czerpią przychody z eksploatacji dorobku polskiej kinematografii - napisano w oświadczeniu.

Projekt nowelizacji ustaw w zakresie działań osłonowych w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 został we wtorek przyjęty przez rząd i trafił do Sejmu.

Serwisy VoD zarabiają z reklam i opłat od użytkowników

Platformy VoD czerpią wpływy z dwóch głównych źródeł: emisji reklam i opłat od użytkowników za treści (pojedynczych kwot za wybrane treści lub opłat abonamentowych). Cześć serwisów, m.in. Ipla i Player, korzysta z obu modeli, natomiast Netflix, Amazon Prime Video i CDA Premium zarabiają wyłącznie z opłat subskrypcyjnych.

Swoje dane finansowe z polskiego rynku na bieżąco podaje jedynie notowane na warszawskiej giełdzie CDA. W całym ub.r. firma osiągnęła wzrost przychodów o 53,3 proc. do 42,91 mln zł (z czego 91,1 proc. pochodziło ze sprzedaży subskrypcji w CDA Premium) oraz zysk netto z 5,39 do 9,22 mln zł. Natomiast w pierwszym kwartale br. wpływy firmy poszły w górę o 46,7 proc. rok do roku do ok. 13 mln zł. Na koniec marca CDA Premium miało 266,3 tys. płacących użytkowników, o 43 proc. więcej niż rok wcześniej.

W ostatnich miesiącach na pozycję lidera zasięgowego wśród platform VoD w Polsce wysunął się Netflix, notując rekordowe wyniki m.in. dzięki popularności serialu „Wiedźmin”. Według badania Gemius/PBI w marcu br. jego przeglądarkowa wersja zanotowała 5,38 mln użytkowników i 82,5 mln odsłon, a aplikacja mobilna - 2,7 mln użytkowników.

Ogółem osiem czołowych serwisów VoD w zeszłym miesiącu miało łącznie 25,95 mln użytkowników (bez uwzględnienia współodwiedzalności) i 308,93 mln odsłon. W porównaniu do marca ub.r. zanotowały wzrost o 4,26 mln odwiedzających (19,7 proc.) i 87,38 mln odsłon (39,4 proc.).

W pierwszym kwartale br. Netflix zanotował globalnie rekordowe wyniki: wzrost liczby subskrybentów - o 15,77 mln do 182,86 mln, 5,77 mld dolarów przychodów i 709 mln dolarów zysku netto. Zaznaczył, że wynika to głównie ze skutków epidemii koronawirusa. Platforma nie podaje, ilu ma subskrybentów w krajach poza USA. Według szacunków w Polsce może za nią płacić ok. 800 tys. użytkowników.

Piotr Korycki, prezes TVN Discovery Polska, podał niedawno, że na koniec ub.r. Player.pl miał 300 tys. subskrybentów. Na początku kwietnia serwis wprowadził zmiany w płatnej ofercie.

Z kolei Cyfrowy Polsat informuje, że 60 proc. wpływów Ipli pochodzi z reklam, a pozostałe 40 proc. z opłat od użytkowników. Firma nie podaje natomiast, ile wynoszą te przychody.

Platformy VoD zyskują na zamknięciu kin

W połowie marca z powodu epidemii koronawirusa w Polsce, tak jak w wielu innych krajach, zamknięto kina, szkoły i większość sklepów niespożywczych oraz odwołano imprezy masowe. W konsekwencji serwisy VoD nie tylko zanotowały duży wzrost odwiedzalności, lecz także pozyskały filmy, które niedługo wcześniej były wyświetlane w kinach albo w ogóle nie mogły tam trafić.

„Sala samobójców. Hejter”, która premierę kinową miała 6 marca, w serwisach VoD (m.in. Playerze, NCplus Go i vod.pl) pojawił się już 18 marca.

Natomiast film „Pan T.” w usłudze VoD Platformy Canal+ udostępniono 27 marca, miesiąc wcześniej niż planowano, a „365 dni” na Netfliksie pojawił się w zeszłą środę.

21 marca na Netfliksie pojawił się polski horror „W lesie dziś nie zaśnie nikt”, który miał trafić do kin 13 marca. Od 8 kwietnia w serwisach VoD można oglądać film „Bad Boy” Patryka Vegi.

Dołącz do dyskusji: Rząd szykuje podatek od platform VoD. "Oportunistyczny skok na kasę filmowego lobby"

29 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
kosa
To było do przewidzenia że różni ludzie będą próbowali coś ugrać przy okazji tego wirusowego zamieszania. Nowy podatek do zapłacenia głównie przez młodych ludzi (bo to oni są głównie widzami w internecie) jako "tarcza antykryzysowa" :))) Niech filmowcy produkują te swoje gnioty za własne pieniądze.
0 0
odpowiedź
User
olo
Aby rozdawać kasę , muszą zabrać kasę
0 0
odpowiedź
User
gds
Ale to jest kasa dla PISF na produkcję filmów, nie do budżetu państwa.
0 0
odpowiedź