SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

W raporcie podkomisji Macierewicza zdjęcia ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. Dokument zniknął z portalu MON

Na stronie internetowej z raportem sejmowej podkomisji Antoniego Macierewicza badającej katastrofę smoleńską przez ponad dobę dostępne były drastyczne zdjęcia ciał ofiar tej katastrofy. Kiedy we wtorek zwrócili na to uwagę dziennikarze i politycy, raport zniknął ze strony. - Za niedopuszczalny błąd publikacji tych zdjęć wywołujących ból i traumatyczne przeżycia bardzo przepraszam Rodziny i wszystkich Państwa, którzy zapoznali się z tym materiałem zdjęciowym - stwierdził Macierewicz.

Antoni Macierewicz podczas prezentacji raportu podkomisji smoleńskiej, fot. screen z youtube'a Antoni Macierewicz podczas prezentacji raportu podkomisji smoleńskiej, fot. screen z youtube'a

Obszerny raport badającej katastrofę smoleńską sejmowej podkomisji kierowanej przez Antoniego Macierewicza, razem z wieloma załącznikami, pojawił się w jej serwisie internetowym w poniedziałek w godzinach południowych, po tym jak Macierewicz omówił go na konferencji prasowej. Strona podkomisji działa w ramach portalu internetowego Ministerstwa Obrony Narodowej.

We wtorek po południu w mediach społecznościowych zwrócono uwagę, że w jednym z załączników do raportu są zdjęcia ciał ofiar katastrofy. Onet podał, że fotografie są drastyczne, nie zostały w żaden sposób rozmazane, zdjęcia niektórych ofiar zrobiono zaraz po katastrofie.

W social media pojawił się spis treści dokumentu ze zdjęciami, przy nazwisku jednej z ofiar napisano „stopa”.

Krótko po publikacji tekstu Onetu z serwisu podkomisji zniknęła cała zawartość. Dostępna jest jedynie informacja: „Przepraszamy. Aktualnie trwają prace konserwacyjne. Zapraszamy wkrótce”.

- Pokazali nie tylko ciało Lecha Kaczyńskiego, także wiele innych. Koszmarny „prezent” dla rodzin ofiar na święta - skomentowała na Twitterze dziennikarka Beata Czuma, do niedawna związana z „Faktem”. - Brak słów... - napisał Michał Protaziuk z Onetu.

- Nie byłem politycznym przyjacielem PLK. Jednak go szanowałem. Pokazanie przez tego smoleńskiego zboka A. Macierewicza nagich zwłok Prezydenta RP, to czyn z gatunku niewybaczalnych. Ten hochsztapler powinien zniknąć z polskiej polityki na zawsze - ocenił Roman Giertych.

Senator KO Krzysztof Brejza skierował w tej sprawie pismo do ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka. - Oczekuję usunięcia z raportu zdjęć ofiar katastrofy smoleńskiej oraz przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego i wyciągnięcia konsekwencji wobec osób, które doprowadziły do publikacji tych zdjęć - napisał naTwitterze.

- Przecież mogli te foto umieścić w części niejawnej, jeśli foto miały wartość dowodową. Upublicznianie tych zdjęć, to barbarzyństwo - ocenił.

- 10 lat temu Antoni Macierewicz złożył zawiadomienie ws. ówczesnego prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta zarzucając mu znieważenie zwłok Lecha Kaczyńskiego. Teraz Macierewicz sam opublikował zdjęcie zwłok prezydenta Kaczyńskiego - przypomniał Rafał Mrowicki z Wirtualnej Polski.

W raporcie można było przeczytać zaczernione nazwiska

Niektórzy dziennikarze, a także zajmujący się bezpieczeństwem cybernetycznym witryna Zaufana Trzecia Strona, zwrócono uwagę, że w dokumencie podkomisji nieskutecznie zakryto imiona i nazwiska osób, których nie chciano ujawniać.

- W raporcie Macierewicza tak zakryto nazwiska, że wystarczy skopiować zaczerniony fragment i wkleić go w Worda, aby odczytać to, co jest ukryte. Tu fragment z załącznika nr 38 - opisała na Twitterze Beata Czuma. Wskazała też inny fragment z podobnym błędem.

- Prostokąty można „zdjąć” w edytorze PDF lub zwyczajnie zaznaczyć właściwy fragment i skopiować tekst spod spodu – tak jak opisywaliśmy to kiedyś w dokumentacji przetargowej dla systemu e-Sądu. Zamazane fragmenty znajdują się w więcej niż jednym dokumencie i jest ich sporo – zaznaczono na Zaufanej Trzeciej Stronie.

Antoni Macierewicz przeprasza

Wieczorem na profilu twitterowym Ministerstwa Obrony Narodowej pojawił się wpis, w którym resort podkreślił, że podkomisja Antoniego Macierewicza jest niezależna od niego.

- MON nie ingerowało w prace komisji oraz treści zawarte w raporcie. Minister polecił SKW zbadanie sprawy publikacji zdjęć w raporcie - dodano.

Natomiast Antoni Macierewicz w oświadczeniu przyznał, że w dokumentach opublikowanych w ramach raportu znalazły się fotografie ciał 10 ofiar na miejscu katastrofy. - Zamieszczone zdjęcia były istotnym elementem badań, które musiała przeprowadzić Podkomisja i dlatego znalazły się w materiale załącznika - wyjaśnił.

- Za niedopuszczalny błąd publikacji tych zdjęć wywołujących ból i traumatyczne przeżycia bardzo przepraszam Rodziny i wszystkich Państwa, którzy zapoznali się z tym materiałem zdjęciowym - dodał Macierewicz.

Macierewicz: katastrofa smoleńska skutkiem ingerencji i eksplozji

Przyczyną katastrofy smoleńskiej był "akt bezprawnej ingerencji strony rosyjskiej" , a dowodem na nią wybuch w lewym skrzydle samolotu – powiedział w poniedziałek przewodniczący podkomisji smoleńskiej Antoni Macierewicz (PiS), który przedstawił wyniki, do jakich doszła podkomisja.

Macierewicz podtrzymał stanowisko o unieważnieniu raportu komisji Jerzego Millera badającej katastrofę z 10 kwietnia 2010 r. Przedstawił też "zalecenia profilaktyczne" dotyczące lotów wojskowych statków powietrznych.

"Przyczyną katastrofy 10 kwietnia nad Smoleńskiem był akt bezprawnej ingerencji strony rosyjskiej na statek powietrzny Tu-154M z delegacją prezydenta RP; głównym i bezspornym dowodem tej ingerencji był wybuch w lewym skrzydle na 100 m przed minięciem przez samolot brzozy na działce dr. Bodina nad terenem, gdzie nie było ani wysokich drzew, ani innych przeszkód mogących zagrozić samolotowi" – powiedział Macierewicz.

Jak poinformował, ważną częścią prac podkomisji były "symulacje i rekonstrukcja eksplozji w lewym skrzydle oraz centropłacie, rozpad poszczególnych części, a także doświadczenia pirotechniczne". Według posła w poprzednich badaniach "zakładano, że badanie wydarzeń po hipotetycznym uderzeniu w brzozę nie ma znaczenie, tymczasem to ostatnie 20 sekund lotu przesądziło o tragedii smoleńskiej".

Macierewicz podał, że podkomisja ustaliła, iż u większości ofiar wystąpiły obrażenia będące wynikiem eksplozji, których zróżnicowanie z innymi obrażeniami było możliwe już na etapie oględzin zwłok na miejscu zdarzenia.

 

Według polityka "urazy oparzeniowe wystąpiły we wszystkich strefach samolotu zajmowanych przez pasażerów i członków załogi oraz obejmowały nie mniej niż 47 procent ofiar zdarzenia". Jak zaznaczył, lokalizacja ciał i fragmentów ciał świadczy o tym, że do eksplozji w kadłubie samolotu doszło, gdy znajdował się on jeszcze nad ziemią; odpowiada także mechanizmowi niszczenia konstrukcji samolotu, ustalonemu przez podkomisję. Zdaniem przewodniczącego podkomisji "stopień i charakter urazów u części ofiar wskazuje, że nie mogło do nich dojść jedynie na skutek późniejszego uderzenia o ziemię". Macierewicz wskazał, że "do największych obrażeń połączonych z całkowitą fragmentacją ciał doszło w rejonie salonki numer trzy zlokalizowanej w okolicach centropłata".

Szef podkomisji powiedział, że "w dokumentacji sekcyjnej pominięto fakt występowania wielu charakterystycznych obrażeń przemawiąjących za tym, że nastąpiły one na skutek eksplozji".

Jak dodał, podkomisja stwierdziła występowanie śladów świadczących o wybuchu termobarycznym. "W 2012 r. w trakcie badań wraku w Smoleńsku wykryto ślady materiałów wybuchowych takich jak pentryt, trotyl, heksogen i nitrogliceryna. W 190 przypadkach, w tym jednoczesne wskazania dwóch detektorów wystąpiły w ponad 160 pakietach. Informacje o wykryciu RDX i trotylu zostały ukryte przez prokuraturę wojskową, choć szef tej prokuratury na posiedzeniu sejmowej komisji w 2013 r. przyznał, że obecność trotylu została wykryta" - mówił Macierewicz. Zaznaczył, że materiały wybuchowe znajdowały się w miejscach niedostępnych dla obsługi ani pasażerów samolotu, a obecność materiałów wybuchowych potwierdziło brytyjskie laboratorium. Dodał, że podkomisja wystąpiła "w tej sprawie fałszerstwa z wnioskiem o wszczęcie postępowania karnego wobec sprawców".

Według polityka załoga samolotu wypełniła prawidłowo wszystkie procedury i wykonała czynności podejścia do lotniska w Smoleńsku, a "potwierdzenie tych faktów zawarte jest nie tylko w dokumentach rosyjskich kontrolerów lotu (...), ale także w analizach rejestratorów pokazujących kolejne fazy lotu". "Powtarzam raz jeszcze: w ostatnim momencie zostały zmienione kąty pochylenia i kąty natarcia i samolot zaczął odchodzić na drugi krąg" - podkreślił przewodniczący podkomisji.

„Żaden pilot, żadna załoga, nie doprowadzi samolotu do lądowania lub odejścia na drugi krąg, kiedy w samolocie zostanie odstrzelone pięć metrów skrzydła i wybuch doprowadzi do rozerwania w powietrzu kadłuba na 65 tysięcy części, a tak właśnie stało się nad lotniskiem w Smoleńsku" - mówił Macierewicz.

Ocenił, że "materiały wskazujące na błędy załogi zostały w dużej części zmanipulowane". "Dotyczy to zarówno zapisów rejestratora parametrów lotu, jak i zapisów w rejestratorze rozmów, tzw. CVR, gdzie stwierdzono liczne ślady ingerencji. Zostały one spreparowane dla potrzeb zafałszowanych teorii o +pancernej brzozie+" - powiedział.

 

"Podkomisja dysponuje zeznaniami i relacjami świadków zdarzenia będących 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku, w tym przede wszystkim Rosjan. Wielu z nich słyszało eksplozje zanim samolot uderzył w ziemię" - mówił szef podkomisji. Dodał, że "podkomisja zgromadziła ponad 200 relacji świadków, a "ponad 20 słyszało co najmniej dwie eksplozje, widziało wybuch i widziało rozpad samolotu, zwłaszcza jego ogonowej części".

Macierewicz powołał się także na eksperymenty z użyciem ładunków termobarycznych i na próby zdalnego odpalania ładunków drogą radiowa, przeprowadzone na płatowcu Tu-154 o numerze bocznym 102.

Według Wiesława Biniendy lewe skrzydło samolotu zostało rozerwane w wyniku wybuchu ok. 100 metrów przed tzw. brzozą Bodina, a "znaczna część statecznika pionowego wraz ze statecznikiem poziomym została oderwana przed szosą Kutuzowa".

Binienda, porównując symulację katastrofy z rzeczywistym rozrzutem szczątków samolotu, oświadczył, że "założenia przyjęte przez Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego pod kierunkiem Jerzego Millera, które zostały użyte w badaniach NIAR (National Institute for Aviation Research) i WAT dają rezultaty, które nie odpowiadają stanowi faktycznemu odnalezionych dowodów na polu szczątków w Smoleńsku". Binienda powtórzył też, że drzwi przedziału pasażerskiego zostały wbite w ziemię z siłą świadczącą o wybuchu, który zmniejszył ich prędkość poziomą, a zwiększył pionową.

We wnioskach raportu – mówił Binienda - zaznaczono ponadto, że "zbiornik balastowy został rozerwany pod trzecią salonką centropłata przez znaczny wybuch", a "kadłub został rozerwany wzdłuż lewej burty; pasażerowie oraz załoga Tupolewa ponieśli śmierć w wyniku wybuchów.

Według Macierewicza raport podkomisji smoleńskiej, który wraz z załącznikami liczy ponad 10 tys. stron, może być podstawą działań na arenie międzynarodowej, w tym wniesienia skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Macierewicz oświadczył, że podkomisja "podtrzymała decyzję zawartą w raporcie technicznym z 11 kwietnia 2018 r. o unieważnieniu raportu końcowego z badania zdarzenia lotniczego samolotu Tu-154m (...) z dnia 29 lipca 2011 roku" - mówił Macierewicz.

Przedstawił też zalecenia dla władz i służb dotyczące organizacji lotów i osłony kontrwywiadowczej osób odpowiedzialnych za zakupy i remonty wojskowych statków powietrznych, a także rozpoznania firm uczestniczących w takich przetargach „w celu wykrycia potencjalnej infiltracji przez wywiad obcych służb specjalnych". Podkomisja zaleciła też kancelariom prezydenta i premiera rekonesans miejsc lądowania i wypracowanie rozwiązań umożliwiających obecność polskiego kontrolera lotów w wieży lotniska docelowego.

Katastrofa smoleńska wcześniej badana przez komisję Millera

W latach 2010-11 katastrofę smoleńską, w której zginęło 96 osób lecących na obchody rocznicy zbrodni katyńskiej, badała Komisja Badania Wypadków Lotniczych, której przewodniczącym był ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. W opublikowanym w lipcu 2011 r. raporcie, komisja Millera stwierdziła, że przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, a w konsekwencji zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Komisja podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

Śledztwo w sprawie przez sześć lat prowadziła Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Postawiła ona zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołano im ich przedstawić) oraz dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36. specjalnego pułku lotnictwa transportowego, który zajmował się transportem najważniejszych osób w państwie. Wiosną 2016 r., po reformie prokuratury, której częścią była likwidacja prokuratury wojskowej, śledztwo przejęła Prokuratura Krajowa.

W lutym 2016 w MON została powołana podkomisja do ponownego zbadania katastrofy. W 2018 r. na jej czele stanął odwołany z funkcji szefa MON Antoni Macierewicz, który wcześniej kierował parlamentarnym zespołem badającym zdarzenie i kwestionującym ustalenia komisji Millera.

Dołącz do dyskusji: W raporcie podkomisji Macierewicza zdjęcia ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. Dokument zniknął z portalu MON

19 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Kamil
Nie od dziś wiadomo że Macierewicz ma nie równo pod sufitem jak 90% pisu
0 0
odpowiedź
User
widz555
Cała ta podkomisja to dowód na głęboką zapaść w polskiej psychiatrii.
0 0
odpowiedź
User
LGOM
Ty pierdolcu!
0 0
odpowiedź