SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Główny Inspektorat Sanitarny o „Stop dopalaczom”: zamierzony efekt żenady, żeby zwrócić uwagę młodych

Mocno wyśmiewane w internecie spoty „Stop dopalaczom” zostały przygotowane przez Główny Inspektorat Sanitarny jako szybka reakcja na gwałtowny wzrost liczby zatruć po dopalaczach. - Przygotowanie typowej kampanii zajęłoby co najmniej kilka tygodni. Spoty są słabe i infantylne, natomiast być może młodzi ludzie, śmiejąc się z nich, wbiją sobie do głowy, żeby nie próbować takich substancji - tłumaczy rzecznik GIS.

Pierwszy spot „Stop dopalaczom”, pokazujący kiczowatą scenkę, w której diler bezskutecznie próbuje sprzedać te używki dwójce nastolatków, został udostępniony przez Główny Inspektorat Sanitarny w czwartek po południu. Klip szybko stał się obiektem krytycznych i prześmiewczych komentarzy internautów, zaraz pojawiły się też jego przeróbki oraz nawiązujące do niego memy i fanpage'e. Zyskał przy tym dużą popularność: na Facebooku zanotował ok. 1,5 mln obejrzeń, a na YouTube - 1,2 mln.

W niedzielę wieczorem GIS opublikował kolejny klip, pokazujący jak dwójka raperów wykonuje piosenkę ostrzegającą przed dopalaczami. W rolę starszego wciela się Marek Posobkiewicz, p.o. Głównego Inspektora Sanitarnego. Spot w ciągu doby obejrzano ok. 300 tys. razy.

To właśnie Posobkiewicz jest pomysłodawcą całej akcji. Inspektorat przygotował ją we własnym zakresie, do spotów zaangażował wolontariuszy i wydał na nie tylko 3 tys. zł. O klipach w ostatnich dniach poinformowało wiele serwisów internetowych, a także niektóre tytuły prasowe oraz stacje radiowe i telewizyjne. W przypadku pierwszego skupiono się na krytyce i żartach internautów, przy drugim podkreślano występ Posobkiewicza jako rapera.

Jak wyjaśnia portalowi Wirtualnemedia.pl Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego, spoty miały być błyskawiczną reakcją GIS na to, jak na początku lipca nastąpił gwałtowny wzrost liczby zatruć po dopalaczach, także wśród osób młodych, niezażywających regularnie tych narkotyków. Na przygotowanie typowej kampanii społecznej w mediach nie było czasu. - Pytanie, co miał zrobić GIS tydzień, dwa tygodnie temu, kiedy dostawaliśmy te straszne statystyki z dnia na dzień. Chodziło o coś, co można zrobić w ciągu dnia, a nie pięciu tygodni - zaznacza Bondar. - Teraz mamy pierwsze sygnały z terenu, że fala zatruć została zahamowana, również dzięki wielu innym działaniom. Jeśli chociaż w ułamku nasze spoty mógł w tym pomóc - to OK. Jeśli w dalszej części miesiąca nastąpi spadek w stosunku do tamtego feralnego tygodnia, to szef obiecał, że nie nagra żadnych kolejnych klipów raperskich - dodaje.

Autorzy kampanii są w pełni świadomi, że stała się ona pośmiewiskiem wielu internautów. - To, że spoty są słabe i infantylne, jest oczywistą oczywistością, natomiast być może młodzi ludzie, śmiejąc się z nich, wbiją sobie do głowy, żeby nie próbować takich substancji. Ta konwencja w pewnym sensie była założona, dyskusja o tym, czy te klipy są dobre czy złe, nie ma sensu, bo jak jest koń, każdy widzi - przyznaje rzecznik GIS. - Oglądalność i hejtowalność przekroczyła najśmielsze oczekiwania - zaznacza. A standardowe materiały edukacyjne, także związane z walką z dopalaczami, Inspektorat udostępnia cały czas m.in. na swojej stronie internetowej

Mimo że spoty stały się tematem wielu żartów, według urzędników nie narusza to ich istotnych przesłanek ani powagi problemu, którego dotyczą. - Nasze działania z punktu widzenia PR-u są być może żałosne, natomiast Marek Posobkiewicz jest lekarzem i stara się robić wszystko, żeby tę funkcję jak najlepiej wykonywać. On tak to widzi. Jego intencją nie jest zaistnienie w internecie, tylko działanie lekarskie, próba zapobiegnięcia dalszym zatruciom po dopalaczach - podkreśla Jan Bondar.

Kampania przyniosła już inny konkretny efekt: do Inspektoratu zgłosiło się kilka agencji marketingowych, które zaproponowały realizację kampanii za darmo lub z dużymi rabatami. - Z punktu widzenia podatnika i zdrowia publicznego jakiś pozytywny cel został osiągnięty. Bo teraz te agencje być może będą chciały nam pokazać, jak robi się profesjonalne kampanie - na co liczymy - mówi rzecznik GIS.

Trwają też wstępne rozmowy o dużej, międzyresortowej akcji edukacyjnej dotyczącej uzależnienia od narkotyków, zwłaszcza wśród ludzi młodych. - W przyszłości dobre kampanie przestrzegające przed używkami są potrzebne, to oczywiste - podsumowuje Jan Bondar.

Dołącz do dyskusji: Główny Inspektorat Sanitarny o „Stop dopalaczom”: zamierzony efekt żenady, żeby zwrócić uwagę młodych

5 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
yyy
Tlumaczenia sie kupy nie trzymaja. Probuja ratowac swoja dupe
0 0
odpowiedź
User
ktośtam
hahhahaha. Brawa dla tego Pana, "A standardowe materiały edukacyjne, także związane z walką z dopalaczami, Inspektora udostępnia cały czas m.in. na swojej stronie internetowej" - cóż za wspaniałe działanie, przez udostępnianie.
Szanowny Panie podręczniki do marketingu z 95 roku, proszę wyrzucić do kosza i to czym prędzej.
0 0
odpowiedź
User
romero
Buua haha czyli specjalnie zrobili to kiepsko żeby zwrócić na to uwagę ?! Stąd ta popularność naszych polityków :) ! Brawo,czekam zatem na coraz gorsze produkty w sklepach ;)
0 0
odpowiedź