SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

TVN musi zmierzyć się z tematem mobbingu, Kamil Durczok nie wyjdzie z tego bez wizerunkowego szwanku (opinie)

Oczekiwanie na wyjaśnienie sprawy niszczy wizerunek dziennikarza, ale nie wypala go do zgliszczy. Wpływ na postrzeganie Kamila Durczoka przez opinię publiczną będzie mieć dalszy rozwój wydarzeń oraz to, jak będzie prowadził komunikację wokół tych kwestii - uważają eksperci z agencji PR. Dla Wirtualnemedia.pl komentują m.in. Rafał Czechowski, Joanna Pruszyńska-Witkowska, Małgorzata Zaborowska i Szymon Sikorski.

Kamil Durczok, fot. TVN Kamil Durczok, fot. TVN

Część poproszonych przez nas szefów agencji public relations nie wypowiedziała się o sytuacji, w jakiej po ostatnich doniesieniach „Wprost” znalazł się Kamil Durczok. Niektórzy wprost odmówili komentarza, w jakim stopniu wpłynie to na wizerunek dziennikarza oraz jego dalszą zawodową karierę. Tłumaczyli, że sytuacja na obecnym etapie jest dość niejasna, a temat zbyt newralgiczny.

- Nie chcę tego komentować. Nie widzę sprawy. „Wprost” nie przedstawiło nic, czego można się chwycić więc na zdrowy rozsądek nie powinno to, w normalnym społeczeństwie, wpłynąć na Durczoka ani tym bardziej na TVN - uważa Piotr Czarnowski, prezes agencji First PR.

Rafał Czechowski, managing director w agencji Imago Public Relations, ocenia, że najistotniejszą kwestią dla przyszłości obecności Kamila Durczoka w przestrzeni publicznej będzie wiodący kontekst tej wielowymiarowej sprawy w najbliższych dniach. - To, czy będzie nim problem nadużywania władzy w środowisku zawodowym, walka wielkich biznesowych graczy o przejęcie kontroli nad stacją TVN czy wreszcie kwestie obyczajowe, będzie miało istotny wpływ na postrzeganie Kamila Durczoka i jego kondycję psychiczną, a zatem na dwa kluczowe składniki jego zdolności funkcjonowania „in the eye of the public” - mówi Wirtualnemedia.pl Czechowski. - Przy zauważalnym solidaryzmie środowiska dziennikarskiego i ostrej krytyce stylu uprawiania tego zawodu przez „Wprost”, nie wykluczałbym skutecznego osadzenia Kamila Durczoka w roli ofiary, w co sam chcę wierzyć. Dowiedzenie tego musi się jednak opierać na silnych przesłankach - dodaje.

Zdaniem Czechowskiego nie oznacza to jednak, że z podobnej sytuacji można wyjść bez szwanku, co pokazują liczne przykłady.

- Jednocześnie - choć przychodzi mi do głowy co najmniej kilka głośnych spraw i osób: światowej sławy sportowców, polityków czy artystów - nie chcę przywoływać żadnej, bo analogie mogą być krzywdzące przy dzisiejszym poziomie wiedzy - zwraca uwagę Czechowski. I dodaje: - Podkreślę natomiast niezwykle ważny aspekt istnienia wspierającej strony trzeciej - obiektywnego podmiotu lub osoby - która będąc neutralna, lub nawet pozornie wbrew własnemu interesowi, publicznie udziela wsparcia i podnosi wiarygodność bohatera skandalu. Taką rolę odegrała Hillary Clinton. Także żona Kamila Durczoka aktywnie wypowiada się w tej sprawie, np. na Facebooku, zapewniając mężowi komfort i osłabiając wydźwięk doniesień „Wprost”.

Joanna Pruszyńska-Witkowska, prezes agencji Headlines Porter Novelli, zwraca uwagę, że to, czy Kamil Durczok ma szansę wrócić do poprowadzenia „Faktów” lub innego programu telewizyjnego, zależy od tego jak rozwinie się cała sytuacja oraz jak zostanie poprowadzona komunikacja wokół tej kwestii. - Na ten moment w całej sprawie brakuje potwierdzonych informacji, co do faktycznego przebiegu opisywanych przez „Wprost” zdarzeń. Trudno więc o jednoznaczną oceną na tym etapie. W świecie mediów i polskiego showbiznesu mieliśmy już jednak do czynienia z sytuacjami, wskazującymi na to, że tego typu powroty wcale nie są wykluczone - mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Pruszyńska-Witkowska.

Dodaje, że za granicą podobne przypadki często kończą się złożeniem rezygnacji i zniknięciem, przynajmniej na jakiś czas z mediów. Jako dobry przykład wskazuje historię Briana Williamsa sprzed kilku tygodni. Prezenter amerykańskiej stacji NBC przez lata utrzymywał, że był na pokładzie helikoptera ostrzelanego z granatnika nad Irakiem. Przyłapany na tym, że mijał się z prawdą, publicznie przeprosił i zniknął z anteny. - Z drugiej strony, mamy też słynną „aferę rozporkową” z Billem Clintonem w roli głównej. Choć udowodniono prawdziwość wielu spośród stawianych mu zarzutów, utrzymał on stanowisko, nawet pomimo faktu, że piastował nieporównanie bardziej eksponowane stanowisko. Warto przy tym zaznaczyć, że dużą rolę w tej sytuacji odegrała prowadzona przez jego sztab kampania informacyjna - podkreśla w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Joanna Pruszyńska-Witkowska.

Według prezes Headlines Porter Novelli Kamil Durczok zrobił dobrze, udzielając w poniedziałek wywiadu radiu Tok FM - była to pierwsza wypowiedź w tej sprawie, udzielona natychmiast po publikacji, a w tego typu sytuacjach czas reakcji jest niezwykle istotny. Jej zdaniem ten wywiad pokazał jego ludzką twarz.

- Durczok nie próbuje się przy tym wybielać, przyznaje do błędów, ale jednocześnie zdecydowanie komunikuje, że jest niewinny w kwestii zarzutów dotyczących życia zawodowego. W wywiadzie kilkukrotnie podkreśla też fakt, że otrzymuje wsparcie żony, co stanowi pewną analogię do sprawy Clintona, w której wsparcie pierwszej damy zadziałało zdecydowanie na jego korzyść. Jeśli bowiem osoba, która mogłaby poczuć się najbardziej dotknięta pojawiającymi się oskarżeniami, wspiera go mimo wszystko, tym bardziej wydaje się, że osoby trzecie czy opinia publiczna nie mają prawa go potępiać - mówi Joanna Pruszyńska-Witkowska.

W jej opinii to, czy uda się Durczokowi oczyścić wizerunek, zależy od jego dalszego zachowania. Zwraca przy tym uwagę, że jak w każdej sytuacji kryzysowej, najważniejsza będzie teraz transparentność - udostępnienie wszelkich informacji, które mogą pomóc wyjaśnić sytuację. - W kwestii komunikacji z mediami, najważniejsza będzie otwarta i nie pozostawiająca pola do dalszych insynuacji forma wypowiedzi w tej kwestii - uważa menedżerka.

Z kolei Szymon Sikorski, prezes agencji Publicon nie ukrywa, że nie wie, co o całej sprawie związanej z Kamilem Durczokiem myśleć. - Nie uważam, żeby „Wprost” miał czyste intencje. Nie wiem, jak to wygląda w kontekście molestowania i mobbingu. Myślę, że jako materiał dziennikarski, jest to słabe - mówi Wirtualnemedia.pl Sikorski. Dodaje, że branża dziennikarska od dość dawna plotkuje o Kamilu Durczoku, ale jako materiał dowodowy publikacja tygodnika jest słaba.

- Myślę, że TVN będzie musiał tę żabę zjeść i poruszyć ten temat na swoich łamach. I liczę, że to zrobi. Liczyłem już wczoraj, ale niestety w „Faktach” pokazał się przełomowy materiał o świstaku. Wierzę, że nasze media stać na więcej. Ludzie przecież są ułomni i to akurat dziennikarskiego dorobku Durczokowi nie ujmuje - jedynie w wymiarze ludzkim i profesjonalnym. I, żeby była jasność, nie piszę o „aferze w mieszkaniu na Mokotowie”, a o mobbingu. To jest dużo poważniejszy temat, bo wychodzący poza sypialnię, która jednak jest domeną prywatną - podkreśla Sikorski.

Nieco inne zdanie od poprzedników na temat zawodowej przyszłości Kamila Durczoka ma Małgorzata Zaborowska, prezes i dyrektor zarządzający United PR. Uważa, że zależy ona przede wszystkim od ustaleń wewnętrznej komisji TVN. - Należę do osób, które mają nadzieję, że jej dochodzenie w wiążący sposób przesądzi, czy zarzuty molestowania seksualnego w jego przypadku są uzasadnione czy też nie. Będzie to z oczywistych względów dobre dla wszystkich - samego zainteresowanego, jego pracodawcy, opinii publicznej, a w szczególności kobiet, które z oczywistych względów z uwagą śledzą sprawę, odwołując się nierzadko do własnych doświadczeń - mówi Wirtualnemedia.pl Zaborowska.

Twierdzi też, że wyczekiwanie na rozstrzygnięcie sprawy jest niezmiernie wyniszczające i uruchamia lawinę spekulacji i indywidualnych projekcji. - Niszczy wizerunek dziennikarza, ale nie wypala go do zgliszczy. Dopiero w sytuacji, gdy zarzuty „Wprost” się potwierdzą, kariera Kamila Durczoka zostanie złamana - mówi Zaborowska. - Trudno oczekiwać, że stacja telewizyjna zaakceptuje proceder molestowania wśród swoich pracowników. Zarzuty względem Kamila Durczoka o charakterze prywatnym są tanią sensacją, której pełno dookoła i która brudzi pyłem, z którego profesjonaliści potrafią się całkowicie otrząsnąć - dodaje szefowa United PR.