SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Dziennikarze po śmierci syna posłanki PO: Tomasz Duklanowski powinien zniknąć z życia publicznego

Posłanka PO Magdalena Filiks poinformowała o śmierci swojego 15-letniego syna Mikołaja. Wielu dziennikarzy przypomniało, że pod koniec grudnia Tomasz Duklanowski z Radia Szczecin podał dane pozwalające zidentyfikować ofiary pedofila związanego z PO. - Duklanowski to łajdak, który ma krew na rękach. Nie ma dla niego miejsca w życiu publicznym - ocenił Piotr Żytnicki z „Gazety Wyborczej”.

Magdalena Filiks napisała w piątek wieczorem, że jej 15-letni syn Mikołaj zmarł 17 lutego. Przekazała, kiedy i gdzie odbędą się uroczystości pogrzebowe.

- W imieniu własnym moich córek Aleksandry i Mai proszę „media” o uszanowanie prywatności mojej rodziny i nieprzychodzenie - dodała.

Mariusz Gierszewski z Radia ZET podał, że w sprawie śmierci nastolatka Prokuratura Rejonowa Szczecin - Zachód prowadzi postępowanie z art. 151 Kodeksu karnego mówiącego o doprowadzeniu do samobójstwa. Zaznaczył, że potwierdziła to Alicja Macugowska-Kyszka z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

- Jesteśmy w redakcji @RadioZET_NEWS poruszeni tą historią. Składamy kondolencje rodzinie - dodał. Wyrazy współczucia i wsparcia dla posłanki PO przekazało w mediach społecznościowych wielu innych dziennikarzy i polityków.

„Duklanowski niech zniknie na zawsze z życia publicznego”

Dziennikarze przypomnieli szeroko komentowaną sprawę sprzed dwóch miesięcy. Pod koniec grudnia Tomasz Duklanowski z Radia Szczecin poinformował, że Krzysztof F., który w przeszłości współpracował z Rafałem Trzaskowskim jako mąż zaufania i pracował jako pełnomocnik marszałka województwa zachodniopomorskiego Olgierda Geblewicza z PO, został skazany za dopuszczenie się w sierpniu 2020 roku innej czynności seksualnej z małoletnim i podawanie dzieciom narkotyków. Jego ofiarami była dwójka nastolatków.

Duklanowski nie podał personaliów ofiar, ale stwierdził, że ich matka jest znaną posłanką PO z tego regionu, więc w mediach społecznościowych natychmiast ustalono, o kogo chodzi. TVP i „Gazeta Polska”, z którą współpracuje Duklanowski, przekonywały, że to „afera pedofilska w PO”.

- Gdy w trakcie czytania jestem w stanie w ciągu 15 sekund dotrzeć do personaliów dzieci, które były skrzywdzone (...) to taka forma informowania jest niewłaściwa i nieetyczna i niegodziwa - skomentował w Polsat News Błażej Kmieciak, szef Państwowej Komisji ds. Pedofilii. Zapowiedział, że skieruje do Rady Etyki Mediów wniosek o „zbadanie tej sprawy, czy standardy etyczne pięknego zawodu dziennikarza nie zostały w tym przypadku złamane”. REM oceniła, że w publikacji naruszono zasadę szacunku i tolerancji nakazującą poszanowanie prywatności i dobrego imienia.

Pod koniec stycznia przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski z urzędu podjął postępowanie w sprawie ukarania Polskiego Radia Szczecin i Telewizji Polskiej za „emisję treści umożliwiających identyfikację ofiar pedofila, co w rażący sposób zagrażało dobru małoletnich ofiar przemocy”. Wcześniej skargę do KRRiT w tej sprawie skierował m.in. były członek Rady Krzysztof Luft.

Jeszcze dosadniej działania Tomasza Duklanowkiego niektórzy dziennikarze i politycy ocenili po śmierci syna posłanki PO. - Rzadko używam tu mocnych słów, ale dziś muszę napisać: @TDuklanowski to łajdak, który ma krew na rękach. Nie ma dla niego miejsca w życiu publicznym. Dziennikarz ma chronić ofiary przed wtórną wiktymizacją, a nie pchać do śmierci - napisał Piotr Żytnicki z „Gazety Wyborczej”.

- Siedzę i płaczę. Nie mogę w to uwierzyć. Całym serem jestem z Tobą Magda i Twoją Rodziną. Nieodpowiedzialność i zło, które uczyniło @radio_szczecin i @TDuklanowski jest niewyobrażalne i niewybaczalne - ocenił Piotr Borys, poseł PO. - Nie mam nadziei, że @TDuklanowski z @radioszczecin będzie się smażył w piekle, bo w nie nie wierzę. Mam nadzieję, że poniesie konsekwencje zarówno zawodowe, jak i cywilne. I że za to spotka go społeczna anatema. I mam nadzieję, że pan Duklanowski dziś nie zaśnie - skomentowała posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska.

- Duklanowski nie ujawnił żadnej afery, tylko poinformował o prawomocnym wyroku. Na dodatek napiętnował matkę za ochronę własnego dziecka - zauważył Kamil Dziubka z Onetu.

Radosław Gruca z portalu Radia ZET przypomniał, że kilka tygodni temu w podcaście „Podejrzani politycy” ostrzegał, że podane danych pozwalających zidentyfikować ofiary pedofilii prowadzi do ich wtórnej wiktymizacji.

- Od tygodnia nie mogę spać,bo myślę o tragedii syna @FiliksMagdalena. Niech odpoczywa w pokoju. A @TDuklanowski ,który ujawnił, że syna posłanki skrzywdził go pedofil niech zniknie na zawsze z życia publicznego. Dość zaszczuwania na śmierć #RIP - skomentował Gruca.

Do jego wpisu odniósł się Błażej Kmieciak. - Co powiedzieć!? Słowa jakie przychodzą mi do głowy nie nadają się do pozostawienia tutaj. Każde słowo jest tu niczym wobec zła jakie wyrządzono niewinnemu dziecku.  Rany boskie,niech to będzie jakiś koszmar z którego się obudzimy, z którego obudzi się ten młody bohater! - stwierdził.

- Minister edukacji broniący dziennikarza, który ujawnił dane dziecka, ofiary.Szef gazety, który bronił dziennikarza ,nakręcając sprawę. Część mediów, która podawała wiek dziecka, skąd jest, pisały kim jest jego mama. To wszystko jest haniebne, niewyobrażalnie cyniczne i poprowadziło do tragedii - wyliczyła Joanna Miziołek z „Wprost”.

- Kiedy Duklanowski ujawnił swojego „newsa” zwyrodnialec od dawna już odsiadywał karę. Nie było potrzeby nadzorowania przez opinię publiczną jego procesu - wymiar sprawiedliwości zadziałał i zadziałał skutecznie - zauważyła Barbara Kasprzycka, wicenaczelna „Dziennika Gazety Prawnej”.

Przypomniała, że Tomasz Duklanowski bez problemu uzyskał dostęp do akt sądowych, a media opublikowały jego artykuły o sprawie. - tu nie było frustracji. Nie było bezradności. Była tylko potrzeba przyklejenia politycznym przeciwnikom błota - podkreśliła.

- Jako matka, dziennikarka i po prostu człowiek nie znajduję słów, by opisać mój gniew. W dodatku nie chodzi tylko o jednego dziennikarza - przecież on miał naczelnego, odpowiedzialnych zwierzchników, którzy nie cofnęli się w obliczu politycznej sensacji - napisała Anna Kalczyńska z TVN. - Ludzie przebrani za dziennikarzy doprowadzili do tragedii. Czy będzie ich stać na refleksję? Wątpię. Ciężko wyhodować sobie kręgosłup moralny, kiedy od lat tapla się w bagnie - skomentował Mateusz Baczyński z Onetu.

Media Sakiewicza broniły Duklanowskiego

Dziennikarze przypominali też, jak media Tomasza Sakiewicza broniły w tej sprawie Tomasza Duklanowskiego. Przywoływano fragmenty tekstów i wpisy w mediach społecznościowych, m.in. tweet Piotra Nisztora z początku stycznia: „Niebywałe jak niektórzy starają się odwracać kota ogonem. Tomek Duklanowski wykonał kawał dobrej roboty za co bez wątpienia należą mu się nagrody dziennikarskie. Atakowanie go za ujawnianie patologii to uderzenie w fundamenty demokracji, której rzekomo tak broni opozycja”.

- Niewyobrażalne było dla mnie to, że po krytyce ze strony internautów, Tomasza Terlikowskiego, czy szefa komisji ds. pedofilii Błażeja Kmieciaka, na ratunek koledze rzucili się prawicowi propagandziści. Wypierali się ujawnienia tożsamości syna Filiksowej. Uważali, że skoro nie podpisali z imienia i nazwiska to już nie łamią prawa, a efekt i tak będzie osiągnięty - stwierdził Radosław Gruca na Facebooku

Po tym jak Błażej Kmieciak złożył wniosek do Komisji Etyki Mediów, Tomasz Sakiewicz zawiadomił o tym prokuraturę. -  Jego postępowanie wyczerpuje znamiona przestępstwa tłumienia krytyki prasowej, nadużycia urzędu. Nikt nie podawał żadnych danych, to kłamstwo ma ochronić PO przed aferą pedofilską w jej szeregach - podkreślił.

Natomiast Tomasz Duklanowski do postępowania ws. kary podjętego przez przewodniczącego KRRiT odniósł się na pierwszej stronie „Gazety Polskiej Codziennie”. - Celowo nie informowaliśmy o przynależności partyjnej matki pokrzywdzonych czy choćby o tym, z którego okręgu jest ona posłanką. Nie publikowaliśmy też zdjęć Krzysztofa F., na których jest razem z matką pokrzywdzonych dzieci, choć osoby te wspólnie prowadziły kampanie wyborcze. Nie ujawniliśmy także, w jakich okolicznościach dzieci zostały powierzone pod opiekę pedofilowi, a nie ojcu - wyliczył.

- Jak w takim razie ustalono te dane? Bardzo prawdopodobne, że niektóre z ujawniających je osób zidentyfikowały ofiary dlatego, że już wcześniej wiedziały o sprawie. I nic z tą wiedzą nie robiły, bo dotyczyła wpływowych osób - dodał.

Terlikowski: zrobić wszystko, by winni ponieśli karę

Pod koniec grudnia „Gazeta Polska”, Niezalezna.pl i TV Republika zerwały współpracę z Tomaszem Terlikowskim, zaraz po tym jak publicysta skrytykował publikację Duklanowskiego, a o komentującym tę sprawę w TVP Info ministrze edukacji i nauki Przemysławie Czarnku napisał, że „uczestniczy w ponowny gwałcie na tym dziecku”.

- Są zadania, przed którymi nie da się uciec. Nigdy więcej! Zrobić wszystko, by pewne rzeczy nie mogły się powtórzyć, by winni ponieśli karę, by już nikogo nie skrzywdzili - napisał Tomasz Terlikowski w mediach społecznościowych w piątek wieczorem. - Są chwile, gdy żal, wściekłość i głębokie współczucie składają się w jedno. Nadzieję daje tylko myśl, że ten kto przeszedł piekło na ziemi ten tam może już spotkać tylko kochającego Ojca. Wielkiej nadziei na sprawiedliwość tu na ziemi nie mam, ale trzeba się jej domagać - zaznaczył.

- W kraju o czynnej busoli moralnej śmierć tego chłopaka wywołałaby skandal, a szczekacze z partyjnych brukowców, w jakie zamieniono też media publiczne, błagaliby o wybaczenie. Ale tak nie będzie. Etyczny rynsztok i cyniczna pycha zastąpiły cywilizowane standardy. Równia pochyła - ocenił Przemysław Szubartowicz, współpracujący m.in. z Interią.

- Podczas wczorajszej konferencji zorganizowanej przez KAI mówiłam o tym, ile złego robią media rządowe, jak szczują na ludzi i że to aż prosi się o nieszczęście. A twórca tego systemu zła jest fetowany przez hierarchów Kościoła. Z sali odezwały się gwałtowne protesty… - opisała Dominika Wielowieyska z „Gazety Wyborczej”.

Większość serwisów internetowych, informując o śmierci syna Magdaleny Filiks, ograniczyła się do wiadomości przekazanych przez posłankę. - Obecnie, ze względu na charakter tej sprawy, publikujemy wyłącznie informacje podane przez rodzinę - zaznaczono na portalu TVN24.pl.